Klasyka

Klasyka

video
dodano: 2012-12-18 19:00 przez: Wojciech Graczyk (komentarze: 4)

Rok 1990 był dla rapu bardzo owocny. Swój pierwszy album solo, po zakończeniu współpracy z N.W.A. wydał Ice Cube, rozpoczął się nowy rozdział rapu zatytułowany A Tribe Called Quest. Swoją pierwszą, nagrodzoną zresztą 5 mic'ami w Sourcie płytę wydali Brand Nubian, w wielkim stylu wrócił LL Cool J z klasycznym krążkiem "Mama Said Knock You Out". W takich okolicznościach ukazywał się też trzeci album będących u szczytu sławy Public Enemy - "Fear Of The Black Planet". Zazwyczaj krążek jest kojarzony z legendarnym już niemal "Fight The Power", które to zdaniem wielu jest najlepszym utworem ekipy w całej jej działalności. Kawałek z dzisiejszego "Diggina" ustępuje popularności rewolucyjnemu hymnowi, ale w żaden sposób nie ujmuje mu to klasy.

dodano: 2012-12-17 16:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 4)

Istnieje taka obiegowa opinia, że większość raperów szczyt swoich możliwości osiąga jeszcze przed wydaniem oficjalnego debiutu. Że potem to już tylko pieniądze, pieniądze, i jeszcze trochę więcej pieniędzy, a sam rap zostaje zepchnięty na dalszy plan.

Jakkolwiek nie do końca zgadzam się z tą opinią, to równocześnie chyba jest w niej sporo prawdy. Można się o tym przekonać, wsłuchując się w utwory pokroju "Time To Build" z debiutanckiej płyty Mica Geronimo. 

dodano: 2012-12-13 20:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 5)

Bolec był jednym z pierwszych polskich raperów jakich usłyszałem i chyba nigdy nie zapomnę wrażenia jakie to na mnie zrobiło. Jeden z najważniejszych reprezentantów w historii krakowskiej sceny, przez wiele lat nie był zbytnio kochany przez rapowe środowisko, po tym jak jego debiutancki album skrytykował Volt. Legendarny producent odkrył, że płyty Bolca i Liroya w całości oparte były o sample ze składanki LA Riots, a wielu odbiorców przyjęło to jako kompromitację i brak oryginalności.

Dziś z perspektywy czasu, uważam, że Grzegorz Borek był lepszym aktorem (nominowany do nagrody głównej festiwalu im. Jana Himilsbacha) niż raperem. Mimo to pochodzący z 1997 (!) roku album "Żeby Było Miło" i singiel pod tym samym tytułem, jest w mojej opinii żywą historią polskiego rapu niezależnie od tego skąd pochodzą sample.

Tagi:
dodano: 2012-12-11 15:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)

Kto to jest ten Lux? MC z Philly. Autorem wydanej w 1996 roku EPki, która na postawione pytanie odpowiada tytułem "The Man They Call Lux". Produkowany przez rozpoznawalnego w Pensylwanii w połowie lat 90. DJ Mizz'a A.K.A. DJ Mizzery raper nie zostawił po sobie wiele, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i informacje dotyczącego jego osoby. W naszym cyklu Diggin' In The Videos staramy się pokazać wam jednak nie tylko najbardziej klasyczne klipy, ale także właśnie takie perełki, które stanowią najbardziej wyraźny ślad po zapomnianym artyście. Jeśli "Why?" byłoby nawet jedyną rzeczą jaką Lux kiedykolwiek puścił, to i tak wystarczy, żeby przypisać mu duże zasługi.

Tagi:
recenzja
dodano: 2012-12-07 18:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 2)

Niewielu jest i niewielu było raperów, którzy w tym co robili przez lata swojej kariery byli naturalni i autentyczni. Rapgra przez wiele lat miała wielu pozujących na gangsterów ogórków, wielu pseudo-intelektualistów na siłę starających być głosem ludu. Wśród tych autentycznych był bez wątpienia Chad Butler. Ksywa Pimp C nie była tu żadnym nieporozumieniem, czy jakimś wymysłem, by zwiększyć sobie popularność. Butler niemal przez całe życie zachowywał się jak na pimpa przystało i żył jak na pimpa przystało.

Również w muzyce był bezkompromisowy i nawijał o tym, co zwyczajnie mu się podoba. Tak właśnie narodziła się legenda. Legenda UGK, która solowo również znaczącą odcisnęła swoje piętno w rapie. "Sweet James Jones Stories" - mówi wam to coś?

Tagi:
dodano: 2012-12-06 03:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 1)

Underground Kingz to zespół, który sprawił, że hasło z koszulki Buna B na zdjęciu powyżej wprowadziłem w życie. Pochodzący z genialnego albumu duetu z Port Arthur numer "3 In The Mornin" to kawałek, który przekonałby chyba nawet najbardziej zajadłych haterów południa. Album ten to oczywiście "Ridin' Dirty" - jednego z najlepszych materiałów z "trzeciego wybrzeża" jakie słyszałem. Klimat numeru jak i sam tytuł sprawiły, że postanowiliśmy 104 odcinek Ot Tak opublikować o takiej nietypowej porze - jeśli nadal siedzisz w nocy, świadomość chwilami zaczyna ukrywać się za mgłą, a miasto za oknem już śpi w najlepsze - poczujesz ten majstersztyk w sposób najbardziej odpowiedni.

W "3 In The Mornin'" pojawia się współproducent sporej części muzycznej strony albumu - N.O. Joe, który bitami po pół podzielił się naszym Artystą Tygodnia - nieodżałowanym Pimpem C. Warto wiedzieć, że nie jest to byle kto, ale autor muzyki na jednych z najlepszych południowych albumów tamtego okresu - m.in. "Resurrection" Geto Boys czy "Last Of A Dying Breed" Scarface'a. Ten podkład przygotował jednak niejaki Sergio z gościnną pomocą odpowiedzialnego za genialny motyw pianina. Nie bez znaczenia dla magii jaką tworzy ten numer jest również wokal Big Smokin' Mitcha - ten numer to jego wielki moment w karierze.

Tagi:
dodano: 2012-12-04 18:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 8)

2012 to rok w którym "Zmysłów 5" Tymona obchodzi dziesiąte urodziny. Jeden z najwazniejszych albumów w historii wrocławskiego rapu był zarazem dla polskiej sceny drogowskazem, że rap można robić zupełnie po swojemu i nie próbować wpisywać się w żaden trend, a raczej samemu dążyć do ich tworzenia. Magiera w kapitalnej formie, Blend Records w latach największego rozkwitu i on... Tymon w mojej opinii jest na przestrzeni dziejów polskiego rapu postacią wyjątkową. Z jednej strony mocno zaangażowany w tworzenie sceny, działający dziennikarsko m.in. dla legendarnego "Klanu", z drugiej jakby kompletnie od niej oderwany, działający w swoim kierunku i w swoim stylu. Co ciekawe "Oto Ja" wciąż jest dosyć popularne i w rapowych kręgach dobrze kojarzone, ale świat jakby zapomniał o numerze "Głęboko W Żyłach".

Tagi:
recenzja
dodano: 2012-11-25 21:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 9)

Wyobraźcie sobie, że jest rok 2000. Polski rap wchodzi na zupełnie nowy etap. W stolicy Dolnego Śląska powoli zaczyna się rozkręcać jedna z najważniejszych wytwórni w historii polskiego rapu - Blend Records. Są to jednak początki, duża część wydawnictw pojawia się tylko na kasetach MC, ale w rok Blend wydaje płyty Ideo, Elemera czy Skalpela. Duet White House już istnieje, ale pierwszy "Kodex" ukaże się dopiero za dwa lata. Blend właśnie zdecydował się wydać reprezentującą scenę 71 składankę zatytułowaną "2071" na której zaproszono wielu artystów z Wrocławia, wśród nich wieloletnie gwiazdy sceny i postacie, które dziś pamiętają tylko nieliczni.

Produkcją materiału zajęło się dwóch gości, którzy w mojej opinii zrobili rzecz historyczną - w 2000 roku kozacko wyprodukowany hip-hop z głębokim i pulsującym brzmieniem, w genialny sposób czerpiący z jazzu i nie tylko, który nie starzeje się do dziś. L.A. pojawia się tutaj jedynie jako raper - Lasscah, Tymon otwiera zwrotkę podwójnym, a Roszja nagrywa jeden z najlepszych numerów w swojej karierze. Natomiast Magiera i Lulek (znany później jako Lu - kto jeszcze pamięta "Night Moves"?) wyprzedzają ówczesny rap o kilka dobrych długości beatmaszyny. Osobiście nie jestem zwolennikiem długich recenzji zajmujących się po kolei każdym kawałkiem, ale w tym wypadku nie mogłem zrobić inaczej. Tutaj nie warto czegokolwiek przeoczyć, słuchać na szybko czy nieuważnie, chociażby dlatego, że ten materiał jako całość buja i kładzie podwaliny pod brzmienie dolnośląskiej sceny.

recenzja
dodano: 2012-11-23 18:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 5)

Kiedy zapytamy dzisiaj przeciętnego fana Hip-Hopu o podanie nam jakichś raperów reprezentujących środkowy zachód Stanów Zjednocznych, usłyszymy takie ksywki jak Tech N9ne, Bone Thugs-N-Harmony, Eminem, Common, Twista, D12 a nawet Kanye West i Nelly. Jednak to właśnie Mc Breed był pierwszym artystą z Midwestu, któremu dane było cieszyć się komercyjnym sukcesem i jako pionier przetarł on szlak dla reszty, kroczących jego śladami w następnym latach.

dodano: 2012-11-20 17:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 4)

Wśród zdecydowanej większości polskich słuchaczy, Mc Breed pozostaje nadal postacią totalnie anonimową i nawet najwięksi zapaleńcy z nad Wisły jarający się ostro Midwestem, mają spore zaległości z twórczością reprezentanta Flint, Michigan. W czasie prawie 20-letniej kariery, Breed wypuścił ponad 10 solowych krążków i zapisał na swoim koncie co najmniej dwa klasyczne nagrania, które powinien kojarzyć przeciętny zjadacz Hip-Hopu w naszym kraju. Jeden z nich zaprezentuję wam w dniu dzisiejszym.

dodano: 2012-11-18 15:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 7)

Niezwykle cieszy mnie, że jubileuszowy "odcinek" serii "Ot Tak" przypadł akurat mnie. Chociaż moja przygoda z Popkillerem trwa tylko trochę ponad rok zawsze starałem pokazać wam - czytelnikom - inną stronę rapu. Dziś przyszedł czas na pokazanie jedynego oficjalnego kawałka projektu, który chociaż od lat zapowiadany nie ujrzał nigdy światła dziennego.

Tech N9ne i Krizz Kaliko to osoby o mentalności gwiazd rocka - mówiłem o tym wielokrotnie i pewnie jeszcze wiele razy powtórzę. Obaj nie ukrywają w wywiadach, że czerpią dużo inspiracji z muzyki rockowej i metalowej, zresztą my jako słuchacze możmy sami to zaobserwować słuchając ich utworów. Nie dziwi więc fakt, że sami postanowili stworzyć coś "mocniejszego". Kabosh - mówi wam to coś?

recenzja
dodano: 2012-11-16 16:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 10)

Horrorcore to na tyle niszowy gatunek rapu, że nie każdemu przypada do gustu. Jedni twierdzą, że to tylko chwilowa moda, która przyszła do nas wraz z "Chorymi Melodiami" Słonia. Inni twierdzą, że to na tyle poroniony pomysł, że nie warto temu nawet poświęcać uwagi. Ja, siedząc w horrorcore trochę czasu mam już wyrobioną opinię na temat wydawnictw, które określa się mianem horrorcore'owych. Niektórzy starają się być na siłę hardcore'owi, inni zbyt serio traktują to o czym rapują (Syko Sam). Są jednak, w zdecydowanej mniejszości, wyjątki. Ludzie, którzy robią to i zwyczajnie to czują. Jednym z takich wyjątków jest właśnie Tech N9ne.

Chociaż Tech to na tyle uniwersalny artysta, że sprawdza się w niemal wszystkim, od zawsze uważałem, że to właście horrorcore wychodzi mu zdecydowanie najlepiej. Najlepszy przykład to wydany w 2001 roku album "Anghellic". Po dziś dzień największy w moim mniemaniu klasyk jaki wydał Aaron Dontez Yates. Album ponadczasowy.

dodano: 2012-11-14 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 1)

Hard 2 Obtain to trzyosobowa ekipa z Long Island, która w 1994 roku wydała swój jedyny album zatytułowany "Ism & Blues" wydany przez Atlantic Records. Pierwszym singlem było znakomite "L.I. Groove", klip do którego również znajdziecie w rozwinięciu, a potem właśnie "Ghetto Diamond" - niesamowity, potężnie uderzający zarówno siłą perkusji jak i emocji jakie przywołuje ten kozacki, bardzo prosty motyw pianina albo fortepianu...

dodano: 2012-11-13 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 8)

Jakiś czas temu wspominaliśmy o zapomnianej trochę płycie ubóstwianych potem również w Polsce The Fugees. Kiedy funkcjonowali jeszcze pod szyldem Tranzlators Crew wydali album "Blunted On Reality" w 1994 roku. Jednym z singli promujących materiał był fantastyczny kawałek "Vocab", w którym na bicie opartym o orającą moją wyobraźnię linię basu otwiera track młodziutka, dziewiętnastoletnia wówczas Lauryn Hill.

Bit wyprodukowali pojawiający się dalej ze swoimi stylami Pras i Wyclef Jean. Ten ostatni dodatkowo okrasił całość fantastyczną dogrywką na gitarze, która pojawia się na końcach zwrotek i refrenie. Całości wyjątkowego uroku dodaje jeszcze rewelacyjny czarno-biały teledysk ukazujący ówczesne New Jersey, gdzie wtedy rodziły się takie tracki jak ten.

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2012-11-10 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)

Dobra wiadomość dla wszystkich fanów rapu z lat 90. i jego znakomitych reprezentantów o których wielu fanów zdążyło już zapomnieć. W tym roku mija 20 lat od debiutu trio Fu-Shnickens i 18 lat od ich ostatniego albumu "Nervous Breakdown". Właśnie teraz dowiadujemy się, że lider zespołu Chip Fu zbiera się do wydania nowego solowego albumu.

Reprezentanci Fu słynęli z częstych odniesień do współczesnej sobie popkultury, podobnie jak Das EFX. Tak się składa, że i jeden z autorów "Dead Serious" zbiera się do wydania solówki i to już lada moment.

Strony