Klasyka

Klasyka

video
dodano: 2013-02-05 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 3)

Każdy kto ma choć odrobinę pojęcia o historii hip-hopu, szczególnie w jego południowej odmianie, musi wiedzieć, że katalog Rap-A-Lot Records to kopalnia diamentów. Założona przez J. Prince'a wytwórnia napędzana była na początku siłą impetu z jakim w świadomość białych odbiorców z przedmieścia wjechał przekaz serwowany przez Geto Boys, a właściwie Ghetto Boys bo tak na początku pisano nazwę zespołu Scarface'a, Bushwick Billa i Williego D.

Z czasem stało się to jedno z najlepiej prosperujących wydawnictw w całej rap-grze. To dzięki Rap-A-Lot świat poznał Scarface'a, Devina, Z-Ro, a wydawali tam także Yukmouth, Outlawz, Luniz, Slim Thug i Lil Keke, Do Or Die, Pimp C, Bun B i wielu innych. Wśród nich wiele znakomitych raperów, producentów, DJ'ów i wokalistów z Houston, ale nie tylko. Chciałbym przypomnieć wam tytułowy singiel z wydanego w '95 albumu zespołu Menace Clan - "Da Hood".

dodano: 2013-02-02 19:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 6)

Nasz tydzień z Cirą stał się dla mnie doskonałym pretekstem, żeby wrócić do materiału, który w 2005 roku zapewnił mi pierwszy kontakt z rapem Białostoczanina. Nie to, żebym musiał mocno szukać pretekstów, a przy pierwszym odsłuchu po dłuższej przerwie nadal większość numerów jestem w stanie przejechać razem z Cirsonem. Chwilę zajęło mi jednak wybranie odpowiedniego numeru z tego materiału, który odpowiednio ukaże to jak ważnym wydarzeniem dla polskiego podziemia była premiera "Zapracowanego Obiboka".

Padło na "Oosobistyl", który w mojej opinii kapitalnie charakteryzuje to co znajdziemy na materiale, który po 8 latach od premiery wciąż brzmi świeżo nawet na tle współczesnych numerów. Magia tego numeru opiera się również na bicie, wyprodukowanym przez Ś.P. Markosia, który choć nie wyprodukuje już więcej numerów swojego kolegi, to zostawił po sobie trwały ślad, również na tym materiale.

Tagi:
dodano: 2013-01-28 18:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 5)

Fuse to miejsce, gdzie muzyczna redakcja zajmuje się najróżniejszymi rzeczami - od collabos Lady Gagi po hip-hop, nie tylko w wersji najnowocześniejszej, ale również w ujęciu historycznym. Dziś przez przypadek trafiłem na 15-minutowy wywiad z Lordem Finesse dotyczący cratediggingu oraz jego najbardziej klasycznych produkcji. Jak się okazało seria nie jest nowa, a w jej ramach znajdziemy również wywiady z Diamondem D, DJ'em Jazzy Jay, DJ'em Toompem, Cut Chemistem, DJ'em Muggsem, Da Beatminerz, Pete Rockiem, Peanut Butter Wolfem, Just Blazem i Jermainem Dupri. Każdy wywiad trwa około 15 minut co łącznie daje nam około czterech godzin materiału z ciekawostkami i smaczkami prosto z rąk najlepszych producentów i crate-diggerów.

recenzja
dodano: 2013-01-26 15:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 13)

"Jestem tym, co zgubiła gra" - oznajmia Juelz Santana w intrze do swojego drugiego pełnoprawnego LP a jego 5-letni kuzyn w tle dopowiada "It's time to do it big, let's go". I przez 21 następnych pozycji na trackliście strzał za strzałem potwierdza hipotezę zawartą w tytule.

Wydane w 2003 roku "From Me To U" było udaną rozbiegówką i brodzikiem. Featuringi u Cam'Rona zdołały go zahartować, numery Dipsetów rozkręcić. Z "What The Game's Been Missing", zaczynając od przeładowanego mocą i parciem po swoje z klapkami na oczach "Rumble Young Man Rumble" rzucił się grze do gardła, będąc "głodnym, jakby nigdy nie jadł"...

video
dodano: 2013-01-23 20:33 przez: Mateusz Natali (komentarze: 4)

Dziś cofniemy się do okresu, gdy Santana dopiero wchodził do biznesu u boku dużo bardziej doświadczonego kolegi. "Tego lamusa, co w różowych futrach się woził? To bananowy sezonowiec nie raper, pedalstwo jakieś popowe, a nie hip-hop, panie co pan?! Raper w kolorowych ciuchach?!" - zakrzyknie oburzony słuchacz z Polski. A no doświadczonego i to bardzo - filar i założyciel Dipsetów, Cam'Ron, bowiem w latach 90-tych ukrywając się jeszcze pod ksywką Killa Cam tworzył z Big L'em, McGruffem, Bloodshedem i Murda Masem (potem Ma$e'em) kolektyw Children Of The Corn. A w 1997 zachwycony nim Notorious B.I.G. doprowadził do podpisania przez Cama kontraktu z Epic Records, co dało w 1998 debiutanckie klasyczne "Confessions Of Fire" i wyprowadziło pana Gilesa do mainstreamu...

Ale dobra, nie o nim miało być, a o tym do kogo on wyciągnął rękę parę lat później, gdy sam był już na szczycie.

dodano: 2013-01-18 20:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 10)

"Trzynaście lat temu hip-hop w Polsce nie był już marginalnym zjawiskiem; był wielką falą, która zalała praktycznie cały kraj. Dziesiątki tysięcy dzieciaków w każdym polskim mieście, na każdym polskim osiedlu słuchały rapu, nierzadko same próbowały go tworzyć; młode pokolenie ludzi w końcu odnalazło swój środek ekspresji,
w którym mogły kanalizować swoją frustrację, gniew, wrażliwość, czy po prostu opisywać świat, w którym żyją. Można się zastanawiać, od której płyty, którego zespołu tak naprawdę zaczął się na dobre polski hip-hop. Jedno jest pewne - "Masz i pomyśl" W Witrynach Odbicia jest do dzisiaj jedną z najważniejszych i najlepszych płyt gatunku, płytą, która wielu dzisiejszym trzydziestolatkom towarzyszyła w najważniejszych momentach życia.  Płytą - nie bójmy się tego słowa - pokoleniową.

video
dodano: 2013-01-15 17:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 4)

Według niektórych jedna z najlepszych raperek w historii hip-hopu, dla innych natomiast - postać zupełnie anonimowa, mylona ewentualnie z młodą amerykańską piosenkarką o podobnej ksywce. Yo-Yo, bo o niej mowa, jeszcze na początku lat 90. była ważną postacią Zachodniego Wybrzeża: wystąpiła z gościnną zwrotką na solowym albumie Ice Cube'a, zagrała w klasykach kina gangsterskiego - "Boyz N The Hood" i "Menace II Society" - wreszcie wydała swój debiutancki krążek, uznany przez krytykę "Make Way for the Motherlode" z 1991 roku. 

Mimo to wielkiej muzycznej kariery nigdy nie zrobiła, w dzisiejszych czasach można ją określić mianem muzycznej ciekawostki. A szkoda, bo Yo-Yo posiada w swojej dyskografii pozycje, których wręcz nie wypada nie znać - jak choćby jej pierwszy i jednocześnie najbardziej znany singiel, "You Can't Play With My Yo-Yo" z gościnnym udziałem Ice Cube'a, track, który VH1 zamieścił na swojej liście stu najlepszych hip-hopowych numerów lat 90. 

Tagi:
kategorie: Audio, Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-01-09 13:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 21)

Ile można słuchać tych 90'sowych rapów? Do końca świata i jeden dzień dłużej - nie dość, że ilość wartościowej muzyki wydanej wówczas przekracza możliwości poznawcze nawet słuchaczy, którzy nie mają poza tym życia, to jeszcze po tylu latach wciąż pojawiają się rzeczy, które nigdy nie były publikowane, a brzmią tak, że cięzko odpowiedzieć na pytanie dlaczego. Tak jest z kawałkiem Rakima "Bring It On" wyprodukowanym przez Dominica Owena - brytyjskiego DJ'a i producenta z wieloletnim doświadczeniem. Gość pracował u szczytu sławy z takimi tuzami jak PMD, Lil Kim, Chubb Rock czy Special Ed. To on wyprodukował nieśmiertelne "Things Done Changed" z "Ready To Die" Biggie Smallsa. A efekty jego pracy z God MC? A jak myślicie? Jest grubo. To Rakim w najwyższej formie na bardzo trafionym i pasującym do jego stylu bicie, który tworzy historię, nawet jeśli została odkryta po prawie dwóch dekadach od nagrania. Piękna rzecz.

video
dodano: 2013-01-08 13:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 4)

W swoim debiutanckim longplayu A$AP Rocky zdradza, że wszystko, czego wymaga od życia, to "pussy, money and weed". Niewygórowane potrzeby, prawda? Podobna skromność cechowała raperów w latach 90. - a jeśli nie wszystkich, to na pewno panów z 5th Ward Boyz, jednej z bardziej liczących się w tamtych czasach teksańskich grup. Im do szczęścia potrzebne były zaledwie "pussy, weed and alcohol", o czym nie omieszkali napomknąć w klasycznym już "P.W.A." z gościnnym udziałem Williego D i Devina. 

dodano: 2013-01-07 13:00 przez: Wojciech Graczyk (komentarze: 3)

Prawdopodobnie każdy z Was, czytelników Popkillera, zna płytę "Life After Death" Notoriousa B.I.G. Na tym albumie, między wybitnym "What's Beef", a singlem "Mo Money, Mo Problems", znajdował się krótki, trwający 48 sekund, kawałek o nazwie "B.I.G. Interlude". Jeszcze miesiąc temu nie zdawałem sobie sprawy z pewnej ważnej kwestii związanej z tym utworem. Biggie wykorzystał bit, na którym rapował Schooly, a także wykorzystał pomysł na numer, zmieniając tekst refrenu rapera z Filadelfii, ale nie zmieniając zbytnio jego sensu.

recenzja
dodano: 2013-01-04 17:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 13)

DMX to mimo wszystko niedoceniany raper. Owszem, sprzedał ponad trzydzieści milionów płyt. Owszem, wielokrotnie lądował na samym szczycie list Billboardu. Owszem, jego najgłośniejsze single znają nawet niedzielni słuchacze rapu. Ale bardzo rzadko mówi się o nim w kontekście tego, jak dobrym jest raperem; wypomina mu się raczej jego niekończące się problemy z prawem, ewentualnie pastwi nad uzależnieniem od narkotyków.    

A przecież DMX wydał kilka bardzo dobrych płyt, wśród których przynajmniej jedna w pełni zasługuje na miano materiału klasycznego. Mam tu przede wszystkim na myśli krążek, po którym Dark Man X wypłynął na szerokie wody - debiutancki "It's Dark And Hell Is Hot".

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News, R&B, Soul
dodano: 2012-12-29 15:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)

Niedawno światło dzienne ujrzała autobiografia Wyclef Jean'a, twórcy i fundamentalnego członka trio The Fugees. Informacje, które Wyclef tam podał rzucają nowe światło na wydarzenia, które dla wielu fanów z całego Świata nie zawsze były w pełni zrozumiałe. W momencie największej popularności, pomimo tego, że artystycznie ich muzyka wciąż prezentowała najwyższy poziom Pras, Clef i Lauryn Hill zakończyli działalność i skupili się na karierach solo.

Po premierze "Purpose: The Immigrant's Story" Jean'a na spytki wziął Big Boy z Power 106.7. Okazuje się więc, że przyczyną rozpadu Fugees był... romans Wyclefa z Lauryn Hill. Jest to też powodem tego, że Pras jako winowajcę tego, że Fugees nie nagrywają nowych płyt wskazuje Wyclefa.

dodano: 2012-12-27 17:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 3)

Oglądając sobie teledysk do numeru "One, Two" zespołu Ground Floor cały czas mam z tyłu głowy często powtarzające się w dyskusjach o rapie pytania w stylu "ile można siedzieć w latach 90.? To kiszenie się w tym samym klimacie" itd. Ile można? Myślę, że wiele lat sprawdzania rapu z tamtego okresu za mną i mam nadzieję, że jeszcze więcej przede mną. Ogrom ówczesnych wydawnictw i rzeczy jakie można znaleźć poświęcając baczną uwagę temu, złotemu w mniemaniu większości okresowi hip-hopu, jest absolutnie niemożliwy do wyczerpania. Rap z tamtego czasu, a pośród niego najlepszy rap z tamtego okresu nigdy się nie kończy. Nie ma nikogo kto zna wszystkie płyty i nikogo kto kiedykolwiek je pozna, a perły tkwią tam i czekają, aż ktoś po nie sięgnie.

Pomijam już to, że do dziś ukazują się nigdy nie publikowane numery z tamtego czasu. Ile jest grup, które nie zyskały rozgłosu przez różne okoliczności, ale zostawiły po sobie rzeczy niesamowite. Dziś mamy przykład. Ground Floor jest nowojorską grupą, która nakładem Bandoola Records wydała jeden jedyny singiel zatytułowany "Dig On That/ One, Two", a był to rok 1994. Do kawałka ze strony B zrealizowano teledysk z nadzieją, że będzie to singiel promujący całą epkę grupy w Bandoola. Tak się jednak nie stało. Został tylko ten singiel i teledysk.

video
dodano: 2012-12-26 18:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 20)

Czegoś takiego nie powinno się przegapić. Ta dwójka to panowie, którzy pamiętają czasy, kiedy rap wyglądał zupełnie inaczej. W materiale, który znajdziecie w rozwinięciu Lord Finesse i Percee P robią sobie chwilami jaja ze współczesnych raperów, bo to co sami kiedyś potrafili zrobić (chociażby we wspominanych w rozmowie niesamowitych wspólnych numerach z "Return Of The Funky Man") nadal jest bardziej świeże. Zobaczyć jak Finesse po tylu latach z pamięci jedzie pół zwrotki P sprzed 21 lat. Dwóch reprezentantów Bronxu stoczyło ze sobą jedną z najbardziej wspominanych rapowych bitew, a był to rok 1989 przy Patterson Projects w nowojorskim Bronxie - mateczniku hip-hopu. Ci kolesie nawet gdyby nie ich późniejsze kariery i tak zostaliby legendami swoich podwórek na zawsze.

dodano: 2012-12-20 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)

Copywrite ostatnio o jednej ze swoich solówek nawinął "criminally slept-on". Ten zwrot zapadł mi w pamięć i wydaje mi się, że w Polsce dobrze opisuje zainteresowanie jakim (nie) cieszyła się pierwsza i jedyna solówka Emila Blefa ze składu Flexxip. W żadnym razie nie uważam, że był to album idealny, ale na tyle świeży, że powinien zostać w pamięci i na półkach polskich słuchaczy, którzy lubią, kiedy muzyka leje się z ich głośnika, a na dodatek komunikuje się z twoim mózgiem za pomocą trochę innych środków niż punchline'y.

"Mam Taką Twarz, Że Ludzie Mi Ufają... Billing" to płyta mocno inspirowana loungem i ukazująca to jak wygląda muzyka Blefa, kiedy obok nie pojawia się wieloletni współpracownik - Mes. Zarejestrowany w Studio Haos materiał doczekał się tylko jednego klipu, do najlepszego moim zdaniem kawałka na płycie - otwierającego materiał "Mam Taką Twarz".

Strony