Od premiery „Good Kid, M.A.A.D City” niewiele osób trzeba było już przekonywać do Kendricka. Wywalczył sobie pewną pozycję i nie skończył na nagrywaniu świetnych albumów. Butnie zaczepiał kolegów z branży jak chociażby podczas freestyle’u na BET Awards czy na swojej legendarnej już zwrotce na „Control” Big Seana. Podtrzymywanie ducha zdrowej rywalizacji przy jednoczesnej skromności i pokorze czyniło z niego alternatywę dla sensacji w mediach społecznościowych i naśladujących się nawzajem raperów o ksywkach przypominających nazwy płatków śniadaniowych. Fani stworzyli sobie swój własny wizerunek Kendricka jako mesjasza prawdziwego hip-hopu, który… wkrótce miał zostać całkowicie zburzony.








































