Do legendy Dinala Okolicznemu wciąż daleka droga. Do wyrobienia własnej... niestety niewiele bliżej.
Przypomnijmy sobie (nie będzie to trudne, w końcu to tylko rok czasu), czym tak naprawdę urzekały "Schody Donikąd": humorem, nieskrępowaniem, swoiście specyficznym, opolskim stylem, a krótko mówiąc - vibe'em. Dodajmy do tego bity Meja i Urbka (ten drugi akurat w małym akcencie, na "Koszach..." jest go o wiele więcej), które przecież same w sobie zawierały sporą dozę humoru i oto otrzymaliśmy mega klimatyczną rzecz, będącą niejako odpowiednikiem "Lavoramy" Ortegi z 2009 roku na przytłaczający ogromem udanych płyt 2011 A.D. W 2012 z kolei ekipa z Opola wychodzi na legal. Jak jest zatem na nowym, pierwszym oficjalnym albumie?








































