Nas "Life Is Good" - recenzja nr 1

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2012-09-02 16:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 10)
Dziesiąty solowy album i piąty debiut na pierwszym miejscu listy Billboardu. Zarazem jest to podobno ostatni album Nasa w Def Jamie, co czyni premierę "Life Is Good" jeszcze bardziej wyjątkową. Klipy do "Nasty", "The Don", "Daughters" czy najnowszego "Bye Baby" wyraźnie pokazywały, że o zniżkach w formy w przypadku Nasira Jonesa raczej nie ma mowy.

Istniało jedno poważne zagrożenie - Nas zawsze był artystą o bardzo silnej osobowości i nieraz przesadnie wręcz eksponowanym "własnym zdaniu". Rzadko słuchał nawet bardzo słusznych sugestii. Zdarzało mu się źle dobrać producentów, przeładować materiał, zaplątać się we własnych spostrzeżeniach. Kilka z tych obaw moim zdaniem znalazło swoje potwierdzenie. "Life Is Good" w pewnych kategoriach i dzięki pewnym kawałkom zostanie zapamiętane przez fanów na długo, ale jednocześnie jako całość nijak ma się chociażby do poziomu "Distant Relatives" z Damianem Marleyem.

Już "No Introduction" pokazuje, że wypowiedzi Nasa o tym, że ta płyta wyszła sama ze środka, że to wizja, którą musiał zrealizować nie są tylko pustym gadaniem, żeby podpromować album. Kiedy wjechał wers "How could I not succomb? How could I not partake?/ Fifteen I got the gun, sixteen I rob the train/ Licked off a shot for fun, what was inside my brain?/ A hustler's job ain't done 'till he becomes a king" wiedziałem, że o formę gospodarza nie ma się co martwić. Kiedy opowiada historie słuchacz wstrzymuje oddech. Nie trzeba się skupiać, bo nadal rapuje z pasją. "Twenty years in the game, looking seventeen". Bywa oczywisty, przesadnie patetyczny, ale przede wszystkim jako MC bywa wybitny w przeróżnych konwencjach. Dysponuje lirycznym arsenałem i umiejętnościami, które sprawiają, że od osiemnastu lat wciąż wymienia się go jako jednego z najlepszych. Dla wielu jest najlepszy. Mając na karku skarbówkę, która nalicza odsetki, zdając sobie sprawę ze słabej sprzedaży płyty z synem Boba Marleya, mimo wszystko nie zrobił płyty, która się sprzeda. Zrobił swoją płytę, pokazał skalę talentu i to się sprzedaje - w sumie nic dziwnego.

To prawda, że gdyby np. proporcje bitów zrobionych przez Salaama Remiego i Buckwilda zostały odwrócone mogłoby to wyjść płycie na zdrowie. Gdybym mógł, jako wielki fan pierwszego etapu kariery Nasa, bity No I.D. zamienić na surowsze, bardziej szorstkie nowojorskie podkłady zrobiłbym to z chęcią. Z drugiej strony obecność starego wyjadacza z Chicago czynnie przyczynia się do nadania charakteru "Life Is Good" - motyw sukienki ślubnej Kelis na okładce nie jest przecież przypadkowy. Po kolejnych przesłuchaniach ciężko wyobrazić sobie "Life Is Good" bez "Daughters" czy kameralnej perełki - "Stay". "Loco-Motive" z kolei jak na I.D. jest bardzo surowe i sprawdza się przednio. "The Don" z kolei jest jedynym numerem w którym maczał palce Remi bez którego ciężko wyobrazić sobie dziesiątą solówkę Jonesa. "Reach Out" z Mary J. Blige, które współprodukował człowiek legenda współczesnego R&B - Rodney Jerkins oraz DJ HotDay, to mój główny kandydat do skipowania. To już nie jest Mary z "Can't Knock The Hustle" czy nawet "I Try". Na szczęście Nas nadrabia rapowo. Bit do "World's An Addiction" jest tak patetyczny i nadmuchany, że po wstępie Anthony'ego Hamiltona myślę zawsze, że nie dam rady. Wtedy wchodzi Nas i jest lepiej... "A Queens Story"? Jeśli w nazwie kawałka pada nazwa Queens to ja chciałbym bitów na miarę "Queen's Day" Nasa z Run DMC i Prodigym albo "Queens" Pharoahe Moncha. To nie jest złe, ale nieproporcjonalne do umiejętności rapera... Nietrafione. Wracając jeszcze na chwilę do wspomnianego Buckwilda - "You Wouldn't Understand" z Victorią Monet póki co jest moim ulubionym numerem z "Life Is Good", a jego vibe, emocje, śpiewany refren... Piękna robota.

Zupełnie nie pasuje "Summer On Smash" ze Swizz Beatzem i Miguelem. Nigdy chyba nie będę fanem Swizza, ale przyznam, że potrafił zrobić z Nasem numer godzący ich style w miarę ciekawy sposób. Coś w tym numerze z pewnością jest, w pewnych warunkach się sprawdzi, ale to właśnie ten track powinien być bonusem do wydania deluxe, a w zamian na tracklistę mogłyby zmieścić się chociażby fantastyczne "Black Bond", "Nasty" (co ciekawe obydwa produkował Salaam Remi i to sporo lepiej od numerów wspomnianych wcześniej) czy "Where's The Love" z Cocaine 80's. Jeśli polujecie na egzemplarz tej płyty upewnijcie się, że tracklista ma co najmniej 18 tracków, bo po raz kolejny odrzutami Nasa są kawałki lepsze niż te, które tworzą trzon tracklisty.

Kiedy wychodzi album mojego ulubionego rapera wszechczasów ciężko pozostać obiektywnym. Każdy fan znający jego dyskografię wie jednak, że nie jest to gość, który zawsze jest wielki. On ma momenty kiedy jest wielki i wtedy w mojej opinii jest największym z największych, ale równe płyty nie zawsze są jego domeną. Tak samo jest z tym albumem. Porównajmy sobie takie "Back When" - przyzwoity numer wspominkowy z "The Don" - w mojej opinii singlem na miarę króla Nowego Jorku. Postawmy obok siebie "Summer On Smash" i "I Wouldn't Understand". To nierówna płyta, ale płyta jednego z największych i chociażby z tego względu warto ją mieć, bo momentów jego wielkości jest tu całkiem sporo. Słychać, że ten materiał jest dla niego ważny i że ma sporo rzeczy do wyrzucenia z siebie, słychać jak Nas się zmienia i czasami jest to naprawdę fascynujące. Całość jednak w skali do sześciu, której górny zakres stanowi "Illmatic" mógłbym ocenić maksymalnie na 4. Jest sporo lepiej niż na "I Am", ale gorzej niż na "Hip-Hop Is Dead" czy "Untitled".



Tagi: 

reklama
strzalwnoge.blogspot.com
Zgadzam się, klasyk to nie jest, ale bardzo dobra płyta - jak najbardziej.
kedzior
Pezet Radio Pezet 4- Nas Life is good 4. :)
Rla
@kedzior, to samo miałem pisać :D
dsadas
beka :D
yy?
popieram
Anonim
@kedzior 4 dla polskiej płyty i 4 dla zagranicznej płyty to co 2 różne oceny, bo jak dla mnie w innej skali. Tak zawsze na to patrzę :P
kedzior
@eS W sumie jak się nad tym zastanowić to masz rację, chyba nie ma co bezpośrednio porównywać tych ocen.
blah
Hip Hop Is Dead i Untitled były lepsze od I Am? Śmiechłem niebywalnie.
Anonim
"I am" to spokojnie TOP3 albumów NASa...

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>