Złośliwi mogą powiedzieć, że Tede przeżywa kryzys wieku średniego. Fani będą wtedy utrzymywać, że od zawsze miał w sobie pewną dawkę infantylności i szczeniackiej buty, a te raczej przemawiają na jego korzyść, gdyż rap "to nie jest kraj dla starych ludzi". Tutaj liczy się apetyt (a ten Tedzik ma wielki, wystarczy na niego spojrzeć), pewność siebie (nigdy mu jej nie brakowało) oraz charyzma (znak rozpoznawczy Jacka). Do pakietu tych wszystkich cech dodajmy jeszcze dwa elementy, które wśród weteranów gatunków są niestety zaniedbywane: świeżość oraz... umiejętność rapowania samą w sobie. Na pierwszy rzut oka można to odebrać jako nieśmieszny żart bądź złośliwość z mojej strony, w końcu każdy MC powinien wiedzieć jak się trzyma mikrofon... No właśnie powinien, ale ilu starych wyjadaczy faktycznie podchodzi na poważnie do swego rzemiosła, dbając by ich pióra były wciąż naostrzone, a flow nienaganne? Owszem, doświadczenie zawsze jest mile widziane, niemniej muzyka pozostaje muzyką. Tede nabrał wystarczająco dużo pokory, by przyjąć ten fakt do wiadomości. Co jednocześnie nie przeszkadza mu aby pójść parę razy pod prąd, nawet jeżeli droga prowadzi donikąd.