Album-pomost łączący Waldemara Kastę i młodych artystów zapowiadany był już jakiś czas temu - jak się okazuje wrocławski raper jest już na finiszu prac i wszystko w tym momencie rozbija się głównie o kwestie formalne.
Klasyka
Klasyka
Pamiętacie czasy gdy każdy chciał mieć czerwony full cap założony daszkiem do tyłu i czekał aż wyrośnie mu bródka, by wyglądać jak Fred Durst? Limp Bizkit byli prawdziwym fenomenem przełomu wieków i obok Linkin Park główną twarzą nu-metalu, krzykliwego gatunku łączącego rap z metalem i dominującym przez kilka lat wszystkie listy przebojów.
Od ostatniego krążka Dursta i ekipy minęło już 10 lat, ale po wielu perturbacjach dostaliśmy nowy krążek, promowany zresztą koncertem na Lollapaloozie, gdzie Durst pojawił się w zaskakującej stylówie, z siwą czupryną i bródką.
25 lat po premierze kultowego singla "Ice Cream" Raekwon doczekał się własnych lodów. W Polsce możemy więc zjeść lody Ekipy Friza, a w Stanach - ekipy Wu-Tangu.
2004 rok był dla amerykańskiego undergroundowego hip-hopu znaczący. Solówki wypuścili chociażby Gift Of Gab, Murs i Masta Ace. Jednak to płyta duetu MF DOOM/Madlib, nagrana jako Madvillain, stała się kultowym, jednym z najważniejszych podziemnych krążków hip-hopowych tamtego okresu. W niedzielę obchodziliśmy pierwszą rocznicę śmierci DOOM'a, dlatego też przypominamy właśnie legendarne "Madvillainy".
Sokół wraz z całym ZIP Składem wywołał "Burzę" - ich wspólny singiel zaskakuje klimatem, idąc w stronę hip-house'owych eksperymentów dalekich od klasycznego brzmienia a bliższych stylówce Rogala DDL czy Hewry, co spolaryzowało słuchaczy. A jak wyglądało powstawanie zakręconego teledysku? Sprawdźcie kilka zdjęć autorstwa Jacka Kuropatwy.
To był bardzo ciężki rok dla rapu. Żegnaliśmy pionierów, żegnaliśmy jednych z najbardziej błyskotliwych przedstawicieli niezależnej sceny, żegnaliśmy młodych, którzy dopiero budowali swoją pozycję...
W tym wyjątkowym dniu przypomnijmy sobie wszystkie straty sceny hip-hopowej w ciągu minionych 12 miesięcy. Jeżeli kogoś pominęliśmy to dajcie znać w komentarzu. Na dole listy dołączamy nasze materiały video związane z częścią zmarłych osób.
Horrorcore - podgatunek rapu powstały jeszcze w latach 80. - od samego początku swojej historii szokował transgresywnymi tekstami pełnymi najmroczniejszych wykwitów (nie)ludzkiej wyobraźni. Sukcesywnie przekraczał moralne i społeczne granice. Niekiedy, przyznajmy, były to kiczowate próby przełożenia filmowych horrorów na język muzyki, gdzie źle przycięty sampel z Piątku Trzynastego gonił pokraczne nawiązanie do Freddiego Kruegera.
Ale nie brakowało również horrorcorowych płyt, które oprócz kampowej przesady (albo wręcz zamiast niej), proponowały znacznie więcej: inteligentne szarpanie nerwów, wciągające storytellingi, dowcip czy po prostu muzyczną frajdę. O takich właśnie krążkach piszemy poniżej. Uwaga - nawet opisy są tu raczej dla osób o mocnych nerwach.
"Doe Or Die", klasyczny debiut AZ, był produktem swoich czasów - płytą chłopaka z bloków dążącego do sukcesu, rapującego, by dać mu do stóp cały świat, ale też rapera wcielającego się w postać mafijnego bossa, popijającego drogie trunki w jeszcze droższym apartamencie hotelu Mariott. Fantazja mieszała się tam z realizmem, dając jeden z najlepszych hip-hopowych albumów lat 90. Jednak od tamtego czasu krążki AZ zbierały raczej mieszane recenzje. Teraz, 26 lat po premierze pierwszej części, dostajemy kontynuację płyty z 95 roku.
Minęły już 4 lata od świetnego "4:44", więc każda nowa zwrotka Jiggi skupia uwagę. A teraz Jay-Z wraca z aż dwoma nowymi kawałkami! "Guns Go Bang" i "King Kong Riddim" znajdują się na soundtracku do westernu Netflixa zatytułowanego "The Harder They Fall, w którym główne role grają Idris Elba i Regina King.
ZIP Skład dopiero co świętował rocznicę "Chleba Powszedniego" wraz ze specjalną reedycją, a teraz spotyka się w nowym singlu Sokoła. Wszystko na bicie Lanka.
Snoop Dogg mocno promuje swój zapowiadany album "Algorithm", który ma się pojawić już 12 listopada. Udziela wywiadów w różnych mediach. Zawitał ostatnio do podcastu magazynu The Rolling Stone. Podczas rozmowy powiedział między innymi, że Dr. Dre szykuje muzykę do Grand Theft Auto.
O północy w streamingach pojawiła się wyjątkowa niespodzianka dla fanów Chady. Pełna wersja niepublikowanego dotąd utworu "Dla niej", którego skrawek mogliśmy usłyszeć w promomixie "Procederu", co wskazuje, że kawałek ten powstał w trakcie sesji nagraniowych do klasycznego debiutu warszawskiego rapera.
Pono niczym kolejna fala powraca na koncertowy szlak ze swoim nowym albumem pt „Pondemia”. Dawno nie widziany na scenie reprezentant ZIP Składu zagra materiał z ostatniego albumu, ale nie zabraknie też dobrze znanych numerów z poprzednich projektów. Pierwszym przystankiem będzie oczywiście Warszawa.
Yurkosky rozpoczyna 4 sezon nagrań live ze swojego Y Studio, a na początek rzuca bombę dla fanów rapowej klasyki. Do jego trójmiejskiego studia zawitało bowiem Hemp Gru, które zagrało "To jest to" - jak wyszło?
Niedawno gruchnęła na Redditcie nowina, że Ghostface Killah szykuje kontynuację kultowego, wydanego w 2000 roku "Supreme Clientele". Chciałoby się powiedzieć: "świetnie", "super", "jest na co czekać", ale w całej tej sytuacji ważniejsze jest jednak to, kto ma odpowiadać za produkcję wykonawczą krążka. Ku zaskoczeniu wszystkich projekt pod opiekę wzięli Kanye West i Mike Dean. Wybór tego duetu jest co najmniej dziwny. Szczególnie dzisiaj, kiedy jest ktoś, kto nadawałby się do roli executive'a akurat tej płyty idealnie.





































