Homeboy Sandman. Miano to postanowił sobie przybrać rosły reprezentant Queens o wdzięcznym imieniu Angel del Villar II. Ów artysta od 2007 roku, od premiery EPki „Nourishment”, niemal nieprzerwanie dostarcza słuchaczom hh smaczną pożywkę wysokiej klasy w postaci dobrego, życiowego rapu, nawiniętego w charakterystyczny, sprawny technicznie sposób. Mój zmysł słuchowy odkrył Sanda w 2010 roku, za sprawą premiery krążka „The Good Sun” i tego kawałka. Od tej pory śledziłem karierę Sandmana z uwagą, licząc na to, ze niejednym jeszcze zaskoczy.
I zaskoczył! Nawiązawszy współpracę z sułtanatem Peanut Butter Wolfa i wielkiego wezyra Madliba, legendarnym Stones Throw, Boy Sand złapał niesamowicie intensywny wiatr w żagle. Niemal błyskawicznie wydał w ST dwie epki, następnie świetny długograj „First of a Living Breed” (z przekozackim singlem courtesy of Oddisee!) – w tym roku zaś, w przeciągu zaledwie kilku miesięcy, zaatakował kolejnymi dwiema EPkami – przedmiotami dzisiejszej recenzji. Oto „Kool Herc: Fertile Crescent” i „All That I Hold Dear”.



































