Na premierę nowego albumu Jayo Felony kazał czekać swoim najwierniejszym fanom długo, bo nieco ponad 18 lat które minęły od premiery płyty "Crip Hop" – ostatniego oficjalnego wydawnictwa od Bullet Loco. Przez ten czas w życiu artysty działo się bardzo dużo… burzliwe rozstanie z Def Jam, które nie było zainteresowane wydaniem kolejnego krążka ("Hotta Than Fish Grease") i późniejsze nietrafione decyzje biznesowe, owocujące jedynie tym, że nowo nagrany materiał w postaci kompaktów "In The Trenches" oraz "Don't Get Meatballed" nigdy się nie ukazał. Do tego brak finalizacji projektu Rifleman, w skład którego – obok rapera, wchodziły jeszcze takie postaci jak Kurupt, Prodigy z Mobb Deep (R.I.P) i 40 Glocc oraz kupa beefów po drodze z pierwszoplanowymi postaciami hip-hopu (Snoop Dogg, Jay-Z), a wszystko to zakończone kilkuletnią odsiadką. Muzyczny ślad urywa się finalnie w 2011 roku, tuż po wypuszczeniu do sieci projektu "We On On Purpose" - zlepku przypadkowych, niepublikowanych wcześniej kawałków i na temat Jayo Felony zapada cisza w eterze przez kilka następnych lat... Kiedy dalsza kariera reprezentanta Daygo zawisła na włosku, z pomocą przyszedł nieoczekiwanie sam Xzibit (którego Loco wiele kilka lat wcześniej ostro dissował), oraz Open Bar Entertainment, pod szyldem którego raper wypuścił w końcu swój najnowszy materiał. Czego zatem możemy się spodziewać po tak długiej przerwie ze strony albumu "James Savage: Broken Ground"?
Audio
Audio
Nie ma co ukrywać, że lata 1994-1996 to czasy absolutnej dominacji zachodniego wybrzeża na mapie hip-hopu – zarówno pod kątem sprzedażowym, jak i samej popularności. W samym środku tego gorącego wydawniczo okresu, do głosu dochodzi również w końcu Jayo Felony, wypuszczając wiosną 1995 roku nakładem JMJ Records swój debiutancki krążek "Take A Ride". Płyta szybko zostaje doceniona przez fanów i krytyków, stając się klasykiem G-Funk ery. Paradoksalnie jednak, z biegiem lat został zarazem jednym z najbardziej niedocenionych oraz pomijanych arcydzieł, jakie ukazały się w epoce zdominowanej przez wykręcone piszczały i ciężko uderzające basy. Dlaczego zatem album, będący osobistym faworytem pewnie w niejednej kolekcji fana kalifornijskiego gangsta rapu, nie odniósł sukcesu komercyjnego na poziomie równym debiutu Tha Dogg Pound, czy pierwszego solo Warrena G?
Majówkowy prezent od Erosa dla fanów klasycznego rapu. Członek JWP postanowił sięgnąć po bit z "Dead Presidents", kultowego singla Jaya-Z z jego debiutanckiego majstersztyku "Reasonable Doubt". Sprawdźcie co z tego wynikło!
Spróbujcie wyobrazić sobie sytuację, w której na jednym z największych i najbardziej chłonnych rapowych rynków tworzy się supergrupa, złożona z trzech uznanych artystów, potrafiących jeszcze parę lat wstecz sprzedawać w pojedynkę naprawdę duże ilości solowych dokonań, a jakby tego było mało – do współpracy zostają także zaproszeni topowi raperzy i producenci z regionu. Każdy z Was na pierwszy strzał pomyśli pewnie to samo, co ja przed laty reagując na wzmianki o tym przedsięwzięciu - projekt skazany na murowany sukces. Niestety nic bardziej mylnego i to właśnie komercyjna klapa tercetu Criminalz najlepiej obrazuje wydawniczy stan zachodniego wybrzeża i stosunek ówczesnego mainstreamu do kalifornijskiego gangsta rapu na początku nowego millenium.
Przybliżenie postaci Jayo Felony w ramach naszego tygodnia z artystą nie mogłoby się odbyć w inny sposób jak powrót do źródła, zatem - let's take it right back to where it all began. Przegląd twórczości rapera z San Diego rozpoczynamy więc od singla, który utorował mu drogę do wielkiej kariery i otworzył przed nim mainstreamowe wrota. Był to rok 1993, kiedy młody i zadziorny Bullet Loco – jako lokalna sensacja, świeżo po kolejnej wizycie w poprawczaku wypuszcza (jeszcze i tylko) na kasecie swój pierwszy breakout numer: "Livin' Foe Dem 4 Thangz".
Hardkorowi fani od 25 lat wołają na niego zwyczajnie Bullet Loco. Nowemu pokoleniu słuchaczy dał się poznać całkiem nie dawno z imienia i nazwiska, jako James Savage. Pierwsze wrażenie pozostaje jednak niezmienne - każdy, kto przez ostatnie ćwierć wieku przynajmniej raz zetknął się z twórczością Jayo Felony wie, że po tym kontakcie nie tylko ksywka zapada w pamięć. Legenda West Coastu, jeden z najlepszych tekściarzy od Los Angeles, przez Houston i Atlantę, aż po Nowy Jork oraz człowiek, który w pojedynkę wprowadził San Diego na rapowe salony. Zatwardziały crip, niestroniący od beefów, z klasycznym albumem za pasem oraz przynajmniej kilkoma gościnnymi występami, które każdy szanujący się koneser zachodniego wybrzeża powinien wymienić z pamięci niezależnie od okoliczności.
Dużo było gdybania czy WSZ i Jędker zmierzą się na ringu Fame MMA... Wujek postanowił jednak sięgnąć po mikrofon i w ten sposób wyłożyć swoje argumenty. Sprawdźcie 5-minutowy diss na Jędkera! Odsłuch poniżej.
Dzisiejsze 4/20 to dla Wiza okazja do publikacji nowego materiału - "The Saga of Wiz Khalifa" odsłuchacie w dziale Premier, a Khalifę wspierają tam m.in. Logic, Quavo czy Tyga. Na EP-ce znajdziemy też remix jednego z największych klasyków w historii rapu!
Czasem zdarza mi się wracać pamięcią do czasów "ery blogów rapowych", przełomu dekad 2000/2010., kiedy to głodny nowej muzyki i nieustannie poszukujący nowych talentów przekopywałem amerykańskie strony typu 2DopeBoyz czy DJBooth, wynajdując prawdziwe talenty, artystów kompletnie wtedy anonimowych, wyciągnięte z głębokiego podziemia perełki. Ba, wciąż pamiętam jak w ten sposób dzięki 2DopeBoyz poznałem Kendricka Lamara, gdy wydał projekt "Kendrick Lamar EP" - zaciekawiła mnie okładka oraz wzmianka, że gościnnie wsparł go... Rapper Big Pooh z Little Brother. Był to też czas, kiedy podobne strony potrafiły realnie napędzić komuś słuchaczy i fanów, a dziennikarze piszący newsy i artykuły nie ograniczali się do pisania tylko o znanych twarzach. Więcej było w tym wszystkim zajawki, mniej kalkulacji - więcej prawdziwości, mniej sztuczności.
W ostatnich latach gra rapowa, jak i dziennikarska, niestety poszła w stronę szybkich, "klikalnych" tematów, sensacji, sztucznie napędzanych i napomponowanych do granic konfliktów czy kontrowersji. Karierę prędzej zrobi ktoś, kto nagra idiotyczny wiralowy hit powtarzający w kółko dwa słowa, niż artysta pełen pasji, wkładający całe serducho w stworzenie ponadczasowego albumu. Bo kto teraz słucha albumów? Playlisty, Panie, playlisty! Single, hity, nagłówki, lajki, zasięgi!
Wczoraj do wszystkich fanów dotarły zamówione pakiety "Anatomja Mixtape" składające się z limitowanych płyt, koszulek i czapek. Anatom z tej okazji serwuje nowy singiel i dzieli się specjalnym przesłaniem.
Spragnieni dobrych beatów i miksów, w obecnej sytuacji, gdy na koncert/do klubu wybrać się nie można? Bez obawy - reprezentujący Bombing Rap Attack DJ Chester jest tu, by zapewnić solidną dawkę energii poprzez live sety na YouTube.
Sprawdźcie sami - pod tym linkiem!
Święty x MRmetrick to warszawski duet producent/MC, powstały na terenach kultowego Tu Wolno Palić studio. Producent Święty, mający na koncie współpracę z czołówką warszawskiej sceny (Ten Typ Mes, W.E.N.A. Numer Raz, 2cztery7) stworzył muzyczne tło do wizji MRmetricka, rapera rodem z Żolifornii. Pod koniec zeszłego roku informowaliśmy o humorystycznym, funkującym singlu "El Quattro", a w zeszłym miesiącu ukazał się pełen debiutancki materiał duetu, na którym gościnnie wsparł ich m.in. Kaietanovich z ekip Zetenwupe i WCK.
Normalnie napisałbym, że obaj Panowie zapraszają na spacer po słonecznym Żoliborzu, ale jako, że popieramy inicjatywę #zostańwdomu, pozostaje nam przenieść się w te rejony muzycznie. Jak mówią obaj artyści, poprzez "ŻLFA" pragną przedstawić Żoliborz jako miasto w mieście, inny stan umysły oraz idylliczne miejsce każdego Warszawiaka. Sam album to fuzja rapu, funku i jazzu, sampli i żywych instrumentów - czyli coś dla fanów korzennego, organicznego brzmienia z nutką Kalifornii.
Rok 2020 nie przestaje zbierać swoich żniw... Dzisiaj zza Oceanu dotarły kolejne smutne wieści - w wieku 81 lat odszedł z tego świata jeden z najwspanialszych artystów w historii muzyki soul, potrójny zdobywca Grammy - Bill Withers. Dysponujący głębokim, pełnym pasji, aksamitnym głosem piosenkarz; muzyk; wrażliwy poeta i wnikliwy obserwator świata - Bill swoją twórczością porywał, hipnotyzował, a także niósł ukojenie i spokój.
Urodzony w niewielkiej miejscowości w Zachodniej Wirginii muzyk sławę zdobył ponadczasowym hitem "Ain't No Sunshine", a także takimi szlagierami jak "Lean on Me", "Just the Two of Us" czy "Lovely Day". Bill Withers stanowił również oczywiście niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców hip-hopowych, a z jego utworów czerpali m.in. tacy artyści jak DMX, 2Pac, Kendrick Lamar, Kanye West, The Roots, Smif-N-Wessun, Twista, UGK, Big K.R.I.T. - list goes on...
"Oddaję w Wasze ręce coś, co dla mnie, osobiście, jest pewnego rodzaju spełnieniem. Nie miałem odwagi marzyć o takiej współpracy. Zmieniamy nasze plany, po to, żeby dać Wam trochę dobrej energii w czasach, kiedy tak zyskała na wartości. Zostańcie z nami w "Domu"!" - pisze Miuosh, załączając utwór z Zespołem Pieśni i Tańca Śląsk, nagrany z okazji 100-lecia Powstań Śląskich, we współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego.
"Kochani podczas społecznej izolacji odczułem potrzebę wyrażenia solidarności z bohaterami na pierwszej linii frontu. Jako raper najlepsze wsparcie jakie mogę dać to motywacyjny utwór..." - pisze Bosski serwując na bicie P.A.F.F.'a porcję motywacyjnej energii, tak potrzebną osobom, na których spoczywa największy ciężar walki z epidemią.






































