2012 to rok w którym "Zmysłów 5" Tymona obchodzi dziesiąte urodziny. Jeden z najwazniejszych albumów w historii wrocławskiego rapu był zarazem dla polskiej sceny drogowskazem, że rap można robić zupełnie po swojemu i nie próbować wpisywać się w żaden trend, a raczej samemu dążyć do ich tworzenia. Magiera w kapitalnej formie, Blend Records w latach największego rozkwitu i on... Tymon w mojej opinii jest na przestrzeni dziejów polskiego rapu postacią wyjątkową. Z jednej strony mocno zaangażowany w tworzenie sceny, działający dziennikarsko m.in. dla legendarnego "Klanu", z drugiej jakby kompletnie od niej oderwany, działający w swoim kierunku i w swoim stylu. Co ciekawe "Oto Ja" wciąż jest dosyć popularne i w rapowych kręgach dobrze kojarzone, ale świat jakby zapomniał o numerze "Głęboko W Żyłach".
Magiera
Magiera
Wyobraźcie sobie, że jest rok 2000. Polski rap wchodzi na zupełnie nowy etap. W stolicy Dolnego Śląska powoli zaczyna się rozkręcać jedna z najważniejszych wytwórni w historii polskiego rapu - Blend Records. Są to jednak początki, duża część wydawnictw pojawia się tylko na kasetach MC, ale w rok Blend wydaje płyty Ideo, Elemera czy Skalpela. Duet White House już istnieje, ale pierwszy "Kodex" ukaże się dopiero za dwa lata. Blend właśnie zdecydował się wydać reprezentującą scenę 71 składankę zatytułowaną "2071" na której zaproszono wielu artystów z Wrocławia, wśród nich wieloletnie gwiazdy sceny i postacie, które dziś pamiętają tylko nieliczni.
Produkcją materiału zajęło się dwóch gości, którzy w mojej opinii zrobili rzecz historyczną - w 2000 roku kozacko wyprodukowany hip-hop z głębokim i pulsującym brzmieniem, w genialny sposób czerpiący z jazzu i nie tylko, który nie starzeje się do dziś. L.A. pojawia się tutaj jedynie jako raper - Lasscah, Tymon otwiera zwrotkę podwójnym, a Roszja nagrywa jeden z najlepszych numerów w swojej karierze. Natomiast Magiera i Lulek (znany później jako Lu - kto jeszcze pamięta "Night Moves"?) wyprzedzają ówczesny rap o kilka dobrych długości beatmaszyny. Osobiście nie jestem zwolennikiem długich recenzji zajmujących się po kolei każdym kawałkiem, ale w tym wypadku nie mogłem zrobić inaczej. Tutaj nie warto czegokolwiek przeoczyć, słuchać na szybko czy nieuważnie, chociażby dlatego, że ten materiał jako całość buja i kładzie podwaliny pod brzmienie dolnośląskiej sceny.
Kontynuacja klasycznej producenckiej serii WhiteHouse'u w drodze. Oto oficjalna video-zapowiedź.

























