Lato 2004 roku było w Polsce bardzo przyjemne. Dwóch gówniarzy z małego miasta w połowie drogi między Łodzią a Warszawą, trzymając w ręku bilet na pierwszy rapowy koncert w życiu, zastanawiało się nad tym kto będzie za deckami podczas koncertu Mobb Deep. Dopiero po tym wydarzeniu na moich słuchawkach pojawił się najlepszy biały raper spośród producentów z Zachodniego Wybrzeża jakiego dotąd poznałem.
Klasyka
Klasyka
Miejsce: Kalifornia. Prażone w bezlitosnym słońcu ulice osławionego 90210, Beverly Hills, miejsca zamieszkania wielu sławnych na cały świat hollywoodzkich gwiazd. Czas: początek lat dziewięćdziesiątych, gdy dosłownie w każdym zakamarku Los Angeles, z boomboksów, walkmanów, gramofonów tudzież innych odtwarzaczy płynęły nieustannie dźwięki wściekłego, bujającego hip-hopu, pełne agresywnych, buntowniczych liryków. Czas, gdy królowały wojownicze, za nic mające świętości songi N.W.A, Compton’s Most Wanted, Ice Cube’a czy Cypress Hill. W tym właśnie miejscu, w tym właśnie czasie – pewien młodzieniec o imieniu Alan podjął decyzję, która określi całe jego życie. Postanowił, ze zostanie częścią tej kultury.
Wow, Evidence znów w Polsce! Ta informacja ucieszyła wszystkich fanów Dilated Peoples, bilety na koncert Step Brothers rozeszły się jak świeże bułeczki. Oczywiście w związku z tym wydarzeniem na Popkillerze tydzień z EV i ALC. Gdy Mateusz poprosił mnie o tematyczny Klasyk Na Weekend, wiedziałem, że to nie będzie łatwe zadanie. Jak niby mam napisać "obiektywną recenzję" przypominającą jeden z moich ulubionych albumów rapowych wszechczasów? Zdziwiłem się też, że The Weatherman LP jest już klasykiem w oczach Emateia. Jednakże 7 lat to już faktycznie całkiem dużo...
Przesłuchanie kilka razy albumu, który tyle dla ciebie znaczył 7 lat temu jest bardzo ciekawym przeżyciem. Retrospekcje, skojarzenia, wspomnienia z koncertów na których widziało się wykonania live... Ciężko jednak było mi odkryć coś nowego. Evidence znany jest ze swojej nienagannej dykcji - genialne podejście, zwłaszcza dla słuchaczy, którzy nie są native speakerami języka angielskiego. Nie ukrywam, trochę się języka nauczyłem dzięki zwrotkom chłopaków z Dilated.
Postanowiłem, że ten klasyk będzie skierowany bardziej do osób, które z tym albumem nie miały jeszcze zbyt dużo wspólnego. Może przesłuchali po łebkach, może nigdy nie zajarali się Dilated Peoples. Teraz jednak zbliża się koncert, a na nim wypada być i wypada znać muzykę Evidence’a i Alchemista, prawda? Tak więc kontynuujemy program kształcenia świadomych słuchaczy za pomocą klasyków na weekend!
Wywiady 'po pijaku' wydają się dziś szczytem kontrowersji, odkrywającym niedostępne na co dzień rejony i stawiającym raperów w sytuacji, w której potem może być im niezręcznie. Polski facebookowy profil Hip Hop Kempu odkopał dziś jednak wywiad, którego nie powstydziliby się Necro, Danny Brown, R.A. The Rugged Man i Smut Peddlers razem wzięci... Frontman legendarnego 2 Live Crew, znanego z rozpustnych tekstów, w których kobiet było więcej niż na wyprzedażach Avon zaprosił do siebie Jaya Z. Jednak Luke jak tu Luke - nie mógłby dopuścić do normalnej rozmowy. Posadził więc Jaya parę centymetrów obok dwóch kobiet uprawiających hardkorowy seks oralny i dopiero zaczął wywiad.
Warm it up Kane! Dopiero co zaprezentowaliśmy wam nasz videowywiad z legendarnym Big Daddy Kane'em, a już mamy kolejnego newsa związanego z nowojorską ikoną. BDK zapowiedział bowiem wydanie albumu z największymi przebojami... live. I to nie w byle jakiej wersji, bo zarejestrowanych na specjalnym koncercie z siedmioosobowym zespołem!
Jeden z twórców i prekursorów braggadacio, pierwszy rapowy "pimp", mocno eksponujący szeroko pojęty styl (rapowy i jeśli chodzi o image) a zarazem nie gubiący pazura, street-creditu i charakteru. Mógł pozować obwieszony złotem w różowym dmuchanym Cadillacu a ulice NY wciąż go kochały. Legenda nowojorskiej sceny, członek Juice Crew, gość u którego Jay-Z dostał jedną z pierwszych okazji do pokazania się na płycie, jeden z "ulubionych raperów twoich ulubionych raperów" i jeden z tych, którzy mieli największy wpływ na to, jak rap wyglądał w latach 90-tych i na wiele elementów dziś będących kanonem.
Antonio Hardy w końcówce lat 80. był w absolutnym topie najgorętszych graczy, a zmiany w samym stylu nawijania stały się przyczyną jednej z największych przemian flow w historii. Nie bez przyczyny wielu po premierze "Ready To Die" pisało, że Biggie Smalls w swoim flow bardzo silnie inspiruje się członkiem Juice Crew. Ciężej byłoby znaleźć tych, na których w tamtym czasie BDK nie miał wpływu.
Tak jak często różnimy się z Danielem gustem i ulubionymi MC, tak tutaj byliśmy zgodni - Kane był numerem jeden Hip Hop Kempu 2013 i artystą, którego dorwać na wywiad chcieliśmy najbardziej, a patrząc na to, z jakim szacunkiem i estymą odnosili się do niego inni obecni tam raperzy, mogliśmy szybko zauważyć, że nie tylko dla nas to wielkie wydarzenie. Czekając pod garderobą i patrząc na to, jak amerykańscy MC z lineupu (m.in. Murs) podjarani wychodzili od Kane'a, ciesząc się, że zamienili parę słów ze swoim idolem, mieliśmy świadomość, że tuż obok nas jest kawał historii - i bardzo możliwe, że ostatnia okazja do zobaczenia nowojorskiej ikony na żywo, w końcu ma on już 44 lata, nie jest już w pełni aktywnym MC i rzadko podróżuje po Europie. Koncertowo pokazał jednak wielką klasę, perfekcyjna emisja głosu i kontrola sceny zawstydzić powinny choćby Kendricka Lamara, bo dzień później zaprezentował się on parę leveli niżej niż MC, który mógłby być praktycznie jego ojcem. Dziś ten materiał, jeden z ciekawszych i bardziej merytorycznych wywiadów, które udało nam się do tej pory zrobić dajemy wam jako pierwszy videowywiad w roku 2014. Nie zdążyliśmy niestety zadać wszystkich przygotowanych pytań, ale z przeznaczonego czasu postaraliśmy się wycisnąć wszystko, co tylko mogliśmy.
Często pytacie kiedy w Klasyku Na Weekend cofniemy się do Nowego Jorku lat 90-tych - rok rozpoczniemy więc z naprawdę wysokiego C. Kiedy uruchamialiśmy, jeszcze na Spinnerze, ten cykl wyszliśmy z założenia, żeby ominąć "klasyki oczywiste", albumy, które zna i docenia każdy, które weszły do kanonu, o których ciężko powiedzieć coś nowego i które zajmowałyby miejsce płytom pominiętym lub zapomnianym. Jednak przez te parę lat sytuacja zmieniła się dość znacznie - wybuchł boom na rap, pojawiło się wielu młodych słuchaczy i podczas gdy jedni podchodzą do sytuacji ignorancko, inni piszą do nas właśnie o to, które płyty z amerykańskiej klasyki warto sprawdzić w pierwszej kolejności.
Zamiast więc wyśmiewać, że "gimby nie znajo" (no bo skąd mają znać, gdy dużo więcej miejsca w rapowych mediach zajmuje to, co kto na kogo powiedział, z wiedzą nikt się nie rodzi a wśród masy komentarzy ekspertów spod szyldu "słucham rapu rok, wiem jaki rap jest jedynym właściwym i będę wypowiadał się na każdy temat" ciężko wyłapać naprawdę sensowne wskazania?) mamy dziś dla was właśnie jeden z tychże klasyków, które celowo pominęliśmy na początku. Album, który po dziś dzień robi ogromne wrażenie i który jest kopalnią późniejszych nawiązań, follow-upów czy cut'ów (choćby z niego pochodzi jeden z bardziej znanych w Polsce cut'ów - "Worst comes to worst, my people come first", użyte przez Dilated Peoples). Prodigy, Havoc, nowojorskie Queensbridge roku 1995...
Wyobrażacie sobie takie collabo, w którym swoje style skrzyżowaliby Ol Dirty Bastard, Big Pun i Eazy-E? Niesamowity ładunek charyzmy i stylowej różnorodności. Takiej kooperacji niestety się nie doczekaliśmy, ale teraz wspólny numer... wypuścili synowie trzech zmarłych przedwcześnie legend.
Info o tej bombowej kooperacji pojawiło się niedawno, z zaskoczenia dostaliśmy singiel "Thank You" a potem cały mixtape, zobrazowany świetnie nawiązującym do kultowego motywu Tribe'ów coverem. Co kryje się pod nim, na darmowym "The Abstract & The Dragon"?
"Kiedy obudziłem się rano, wszyscy mówili, że to się stało. Nie wierzyłem w to. Nie potrafiłem w to uwierzyć. Wszyscy mówili, że Ricky nie żyje, a ja wmawiałem sobie, że o innego Ricky'ego chodzi."- mówił w wywiadzie dla Hiphopdx na świeżo po dowiedzeniu się o śmierci Lorda Infamousa jego przyrodni brat oraz współpracownik - DJ Paul. Przez niego potwierdzone zostało, że jeden z założycieli Three 6 Mafii zmarł podczas snu z powodu ataku serca.
Wygląda na to, że na odradzający się obóz Three 6 Mafii, zjednoczony ostatnio pod szyldem Da Mafia 6ix spadł na koniec roku mocny cios. Jak podają na swoich twitterach Gangsta Boo czy Lil Wyte - nie żyje jeden z filarów legendy Memphis, Lord Infamous...
Saga pod tytułem "Mobb Deep" momentami przypomina telenowelę. Panowie kłócą się, godzą, rozchodzą, obgadują w wywiadach... po czym wracają do współpracy. Tym razem przyszło na zapowiedź nowego albumu - i to dwupłytowego!
"Po co piszecie tyle o starych rzeczach", "To na pewno każdy wie", "Truskul nudny jest, lepiej napiszcie o nowym singlu x". Takie wiadomości często pojawiają się pod artykułami o klasycznych materiałach, które wam dajemy. A robimy to od startu - jednym z naszych założeń było by jednocześnie prezentować przekrój i różnorodność dzisiejszego rapu, ale zarazem ukazywać piękne karty z jego historii i perełki, które warto znać a często ciężko samemu na nie trafić w internetowym gąszczu. Gdy obejrzałem nową sondę uliczną przygotowaną przez Blender Art to doszedłem do wniosku... że owe klasyczne informacje powinny chyba wyskakiwać jako pop-upy na klipach rapowych lub być dołączane do kupowanych czapek. Jeżeli "hip is the knowledge, hop is the movement" to więcej niż hip-hopowców spotkać można... hopowców.
Ciężko z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na własną twórczość. Z każdą produkcją łączy się określony okres, określony stopień muzycznej świadomości, każda powiązana jest z brzmieniem i wpływami danego momentu... Szczególnie ciężko spojrzeć i zestawić ze sobą - a co dopiero ułożyć w kolejności - albumy gdy jest się ikoną z masą klasyków na koncie i długowiecznością, której może pozazdrościć każdy. Za namową magazynu Complex podobny ranking od najlepszej do najgorszej swojej płyty postanowił ułożyć... Jay Z. Jesteście ciekawi co z tego wyszło?
"Inni Niż Wszyscy" to najlepszy krążek Trzeciego Wymiaru i jedna z lepszych płyt w polskim rapie. Co do tego, patrząc na nasze podsumowania dekady (jedno i drugie), w redakcji bylibyśmy raczej zgodni. Po tym, jak niektórzy patrzyli na nich spode łba za sukces odniesiony przy okazji hitowego "Dla Mnie Masz Stajla" panowie z Wałbrzycha zaatakowali albumem, do którego przyczepić się było już nie sposób.
Kawał soczystego, klasycznego rapu, zarazem pełnego energii i świeżości. Teraz wszyscy, którym nie dane było dołączyć go do kolekcji mają taką możliwość dzięki specjalnej reedycji!






































