Muzykę Mayera Hawthorne'a pokochały setki tysięcy odbiorców na całym Świecie, a sukces jego "Strange Arranegment" nieco niespodziewanie zrobił z niego gwiazdę. Wydawałoby się prościutkie piosenki o miłości, na dodatek w większości stanowiące covery starych nagrań, ale miały w sobie tę iskrę, która odróżnia dobre krążki od tych, które wywołują w nas coś więcej niż tylko uznanie. Ostatnio Mayer trochę przycichł, ale sytuacja została wyjaśniona. Jeśli jego nadchodzący album "Where Does This Door Go" zapowiedziany na 16 lipca będzie brzmiał tak jak pierwszy singiel to zdecydowanie jest na co czekać. Sprawdźcie w rozwinięciu, bo "Her Favourite Song" może się błyskawicznie stać również waszą ulubioną. Jak go nie lubić pytam się?
Soul
Soul
Sądząc po obecnej pogodzie, aby przygotować się na tegorocznego splasha! wystarczy: rozbić namiot w parku, władować w siebie piwo i słuchać głośno rapu - na przykład Waka Flocka Flame. Albo Joey Bada$$. Albo Logica. Bo wszyscy będą do usłyszenia i do zobaczenia podczas najpiękniejszego festivalu na świecie od 12 do 14 lipca w Ferropolis. A na to trzeba się przygotować.
Nastrojowo, idealnie na wieczór. Odpalcie klimatyczny i dystyngowany (mimo że odsłaniający wyraźnie więcej niż przeciętne video) klip do nowego singla promującego "Love In The Future" Johna Legenda. Ewidentnie można odpłynąć.
Dlaczego: "Q.U.E.E.N." to coś na kształ spotkania dwóch etapów rozwoju czarnego, kobiecego wokalu. Janelle Monae reprezentuje tutaj to co nowe, a Erykah Badu starsze, ale spotkanie wypada tak, że wiek nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Nie dość, że hitowe to i zostaje w pamięci, to na dodatek bardzo wartościowe muzycznie. Kto powiedział, że Video Dnia musi być hip-hopowe?
"Electric Lady" nadchodzi wielkimi krokami, a prezentowany przez nas numer "Q.U.E.E.N." ma znaleźć się na krążku. Nietypowe, ale bardzo ważne spotkanie dwóch wokalistek wielkiego kalibru - Janele Monae i Eryki Badu - spełnia pokładane w nim nadzieje. Znakomicie zaaranżowany, wysmakowany, ale zarazem wystarczająco przebojowy, żeby zrobić odpowiednie zamieszanie track sprawia, że ja nie mogę się oderwać od repeatowania go wiele razy z rzędu. No i ten rapowy wkręt na końcu... Sprawdźcie koniecznie.
Dlaczego: Miguel i Kendrick Lamar w jednym numerze? Jestem jak najbardziej za! Bijący rekordy popularności panowie połączyli talenty w utworze "How Many Drinks?", trzecim singlu z ubiegłorocznego "Kaleidoscope Dream", który doczekał się teledysku. Jak wrażenia?
"Prisoner of Conscious", nowy album Taliba Kweliego, pojawi się na półkach sklepowych 7. maja, ale emce z Brooklynu umila nam oczekiwanie, udostępniając kolejny promujący to wydawnictwo singiel - "Come Here" z gościnnym udziałem Miguela. Kweli, jak zawsze, rapuje z dużą klasą, Miguel natomiast, również jak zawsze, dostarcza utworowi soulowej subtelności i śpiewu na najwyzszym możliwym poziomie. Odsłuch poniżej.
Szósty w dorobku Angie Stone krążek "Rich Girl" ukazał się co prawda już około pół roku temu, jednak do polskiej dystrybucji trafił dzięki Warner Music Poland dopiero w styczniu tego roku. Jasne, pomyślicie sobie – co chwilę wychodzą nowe, głośne płyty, więc dlaczego "marnujemy" czas na recenzowanie albumu po takim czasie?
Ano chociażby dlatego, że to pierwszy od 2009 r. krążek jednej z najwspanialszych wokalistek kobiecego soulu, i powrót w wielkim stylu. Mam też nieodparte wrażenie, że sporo osób, podobnie jak ja mogło przegapić to wydawnictwo, a w oczekiwaniu na zagubioną gdzieś między jedną a drugą zaspą śnieżną wiosnę warto nadrobić zaległości…
Jak w roku 2013 wydać album, który będzie brzmiał niedzisiejszo, niemedialnie, daleko od trendów i standardów, nasuwał będzie skojarzenia z czasami, gdy muzyka stawiała na detale a nie przytłaczającą klubowość; album, przepełniony aranżacyjnymi smaczkami, na którym 7 z 10 numerów trwać będzie ponad 7 minut a mimo tego skupić na sobie uwagę branży i największych mediów z całego świata? Recepta jest jedna - musisz powracać po siedmiu latach ciszy i nazywać się Justin Timberlake.
Jeśli chodzi o obecny soul i r&b Robin Thicke to bez wątpienia jeden z moich faworytów. Nie jest artystą aż tak wszechstronnym jak Timberlake, ale talentu ciężko mu odmówić. Teraz dostajemy nowy singiel zapowiadający nadchodzący album wokalisty. W "Blurred Lines" pojawiają się Pharrell Williams i T.I.
W roku 2013 zrobić pełen smaczków i aranżacyjnych detali 8-minutowy singiel i nakręcić do niego kolejny świetny klip, zarazem nie bojąc się, że przejdzie bez echa i nie wskoczy na medialne rotacje? Chyba trzeba nazywać się Justin Timberlake. "Mirrors" to jak dla mnie numer o wiele lepszy od "Suit & Tie", a z klipem jeszcze zyskuje. Nasza recenzja "The 20/20 Experience" na dniach.
Nazwisko (a dokładniej pseudonim artystyczny) Alicii Keys od dekady nie znika z czołówek muzycznych pism i list przebojów. Polscy fani będą mieli w tym roku możliwość zobaczyć 32-letnią wokalistkę reprezentującą Nowy Jork na żywo. W ramach trasy Set The World On Fire rozpoczętej na terenie USA i Kanady, Alicia przyjedzie również do Europy, gdzie zagra 27 koncertów. Jednym z przystanków będzie Poznań, gdzie na Stadionie Miejskim odbędzie się jedyny na trasie występ pod gołym niebem.
Spike Lee to bez wątpienia jeden z tych reżyserów, którzy nie boją się podejmować problemów trudnych, kontrowersyjnych, mogących wywołać burzliwy dialog w społeczeństwie. Jeśli myślicie o ambitnym kinie afro amerykańskim, w głowie natychmiast powinno wam się zapalać światełko z jego nazwiskiem. Działający aktywnie w przemyśle filmowym od 1983 r. artysta pod koniec XX w. miał już na koncie kilkanaście świetnie przyjętych "jointów", a założona przez niego na początku kariery, prężnie rozwijająca się wytwórnia filmowa "40 Acres & A Mule Filmworks" stała się symbolem zaangażowanego kina afro amerykańskiego na najwyższym poziomie.
Na jesieni 2000 r. do kin w USA trafiła kolejna produkcja spod ręki mistrza – napisane i wyreżyserowane przez niego "Bamboozled". Film ten szybko okazał się komercyjną klapą, a mieszane recenzje i masa kontrowersji mu towarzyszących spowodowały, że po latach został niejako zapomniany i niezmiernie rzadko stawia się go w jednym rzędzie z pozostałymi klasykami Lee... Nie oznacza to jednak, że "Bamboozled" nie jest dziełem wartym uwagi – wręcz przeciwnie. Ta podejmująca problematykę rasową gorzka satyra na współczesny przemysł telewizyjny stanowi ważny element Spike’owej układanki, pozwalającej nam zrozumieć lepiej istotę tkwiących w społeczeństwie amerykańskim tarć i napięć.
"Bad Man" to drugi teledysk promujący wydany w zeszłym miesiącu, szósty już w karierze TQ solowy album "Legendary". Efektowny, stylizowany na lata 70. i nakręcony w Nowym Orleanie klip przedstawia historię dwóch handlarzy nielegalnymi diamentami - Leroya Jeffersona LaRue (tytułowy "Bad Man" - TQ) i Slick Sonny Jenkinsa (Mystikal). Świeżo, z dystansem i pomysłem - jestem na tak. Już niedługo możecie się spodziewać recenzji "Legendary" TQ, a jeśli chcielibyście zamówić płytę w wersji CD to możecie to zrobić pod TYM linkiem (ok. 40zł wraz z przesyłką, polecam).
"Clockers" trafiło na ekrany kin w Stanach Zjednoczonych we wrześniu 1995 roku, stanowiąc uzupełnienie obrazu ukochanej dzielnicy Spike'a Lee, który widzieliśmy w "Crooklynie". Singlem promującym soundtrack jest sequel legendarnego "Crooklyn Dodgers" gdzie w miejsce Buckshota, Masta Ace'a i Special Eda pojawiają się Chubb Rock, O.C. i Jeru The Damaja. Zarówno kawałek jak i film z czasem zyskały status klasycznych, ale "Clockers" okazał się porażką amerykańskiego box-office'u. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, ale 25 milionów zielonych zainwestowanych przez producentów (samego Spike'a, ale również... Martina Scorsese) nigdy się nie zwróciło.
Scenariusz wraz z bohaterem naszego tygodnia stworzył Richard Price, autor powieści "Clockers", na podstawie której stworzono fabułę filmu. Perspektywę patrzenia na Nowy Jork zmieniono z oczu dziecka w "Crooklynie" na oczy clockersów czyli narkotykowych dilerów z podwórek projektów NYC. To jeden z najbardziej brutalnych filmów Spike'a nie tylko ze względu na ilość krwi na ekranie, ale również w aspekcie moralnym. Mnóstwo tutaj scen, które zostają w pamięci jak drzazgi, ale jednocześnie wyjaśniają pewne mechanizmy, które dla białego Europejczyka niekoniecznie muszą być w pełni zrozumiałe.


































