Mixtape to taśma nagrana przez DJ-a, najczęściej za pomocą dwóch gramofonów i miksera, na której utwory połączone są w jedną całość przy użyciu różnych technik DJ-skich. W gąszczu albumów i materiałów mylnie wydawanych pod hasłem 'mixtape', "Naturalna Kolej Rzeczy" Lilu i DJ-a DBT, to powrót do klasycznego podejścia do tego pojęcia. Dobry rap, piękny śpiew, świetna selekcja - czego chcieć więcej? Premiera już 13 marca.
R&B
R&B
Spike Lee to bez wątpienia jeden z tych reżyserów, którzy nie boją się podejmować problemów trudnych, kontrowersyjnych, mogących wywołać burzliwy dialog w społeczeństwie. Jeśli myślicie o ambitnym kinie afro amerykańskim, w głowie natychmiast powinno wam się zapalać światełko z jego nazwiskiem. Działający aktywnie w przemyśle filmowym od 1983 r. artysta pod koniec XX w. miał już na koncie kilkanaście świetnie przyjętych "jointów", a założona przez niego na początku kariery, prężnie rozwijająca się wytwórnia filmowa "40 Acres & A Mule Filmworks" stała się symbolem zaangażowanego kina afro amerykańskiego na najwyższym poziomie.
Na jesieni 2000 r. do kin w USA trafiła kolejna produkcja spod ręki mistrza – napisane i wyreżyserowane przez niego "Bamboozled". Film ten szybko okazał się komercyjną klapą, a mieszane recenzje i masa kontrowersji mu towarzyszących spowodowały, że po latach został niejako zapomniany i niezmiernie rzadko stawia się go w jednym rzędzie z pozostałymi klasykami Lee... Nie oznacza to jednak, że "Bamboozled" nie jest dziełem wartym uwagi – wręcz przeciwnie. Ta podejmująca problematykę rasową gorzka satyra na współczesny przemysł telewizyjny stanowi ważny element Spike’owej układanki, pozwalającej nam zrozumieć lepiej istotę tkwiących w społeczeństwie amerykańskim tarć i napięć.
"Bad Man" to drugi teledysk promujący wydany w zeszłym miesiącu, szósty już w karierze TQ solowy album "Legendary". Efektowny, stylizowany na lata 70. i nakręcony w Nowym Orleanie klip przedstawia historię dwóch handlarzy nielegalnymi diamentami - Leroya Jeffersona LaRue (tytułowy "Bad Man" - TQ) i Slick Sonny Jenkinsa (Mystikal). Świeżo, z dystansem i pomysłem - jestem na tak. Już niedługo możecie się spodziewać recenzji "Legendary" TQ, a jeśli chcielibyście zamówić płytę w wersji CD to możecie to zrobić pod TYM linkiem (ok. 40zł wraz z przesyłką, polecam).
Kariera Spike'a Lee jest naprawdę przebogata, a tydzień to zdecydowanie za mało, żeby zaznajomić was z jego twórczością. Tym bardziej, że Spike swoje zasługi notował nie tylko na polu reżyserii czy scenariusza, ale także produkcji. W filmie "New Jersey Drive" jest executive producerem, zresztą jego rękę w efekcie końcowym dostrzeże każdy kto zna charakterystyczne zagrywki z jego innych filmów. Jak widzicie jednak przede wszystkim skupimy się na przepotężnym soundtracku, zdecydowanie najlepszym jaki słyszałem w życiu, dwucześciowym wydawnictwie na którym pojawia się cała plejada gwiazd tworząc z dwóch krążków swoiste "the best of '95 hip-hop".
Kiedy ktoś kojarzy fakty, połączy czas powstania materiału z ksywkami zrozumie o co chodzi. Fanom rapu nie muszę tłumaczyć w jakiej formie w tamtym czasie byli Notorious B.I.G., Jeru The Damaja, Boot Camp Click, Redman, Naughty By Nature, Queen Latifah, Pharoahe Monch, O.C., Heavy D czy Lords Of The Underground. Wszyscy z wyżej wymienionych pojawiają się na soundtracku, a to może połowa tego co na nim znajdziecie.
UPDATE: Obserwując waszą reakcję na nasz tydzień ze Spikiem i zastanawiając się jak maksymalnie uprzyjemnić wam odbiór postanowiliśmy przedłużyć tydzień do dwóch. Po pierwsze - da wam to czas, żeby na spokojnie sprawdzać nasze artykuły (a przede wszystkim - filmy), a po drugie da nam czas, żeby przygotować ich dla was jeszcze więcej niż pierwotnie bylo w planie.
Już widzę waszą konsternację i pytania w stylu "czemu na muzycznym portalu artystą tygodnia zostaje reżyser"? Kiedy pewnego dnia kilka tygodni temu trafiłem na klip Skyzoo i Taliba Kweli, który znajdziecie w rozwinięciu pomysł zaczął kiełkować. Przecież Spike to nie tylko społecznie zaangażowane kino w zdecydowanej większości opowiadające o black communities, ale też szereg absolutnie wybitnych soundtracków na których pojawiały się największe gwiazdy hip-hopu, r&b, bluesa, a nawet popu. Kopalnia muzyki, która w dużym stopniu stanowi premierowe i niepublikowane nigdzie indziej materiały. To nie przypadek, że na potrzeby soundtracków Spike'a swoje całe albumy przeznaczali m.in. Stevie Wonder czy Public Enemy.
Jak wspomniałem pomysł tygodnia ze Spikiem powstał dosyć dawno, a materiały wjeżdżają dopiero teraz. Powodem jest fakt, że tak rozbudowanego i obszernego w treści tygodnia na Popkillerze chyba jeszcze nie było.
Johnny Lowe to młody, utalentowany wokalista r&b pochodzący z miasta Omaha w stanie Nebraska. "What I Need" - pierwszy oficjalny klip w dorobku artysty - promuje jego debiutancki album zatytułowany "Nostalgia". Jeśli lubicie świeże, ale zarazem hołdujące klasycznym tradycjom r&b, muzyka tego gościa powinna wam przypaść do gustu. Za bit do "What I Need" odpowiada Suede. Cały album do odsłuchu w rozwinięciu.
Nasz nietypowy tydzień ze Spikiem Lee trzeba rozpocząć z impetem, a "Crooklyn" to dzieło bardzo dobre na początek drogi z wybitnym reżyserem i scenarzystą. I aktorem. W filmie z 1994 roku Spike gra rolę nałogowego wąchacza kleju, który okrada niewinne dzieci z pieniędzy, ale żeby było jasne - "Crooklyn" nie jest o patologicznej stronie Brooklynu. To obraz, który w uniwersalny sposób przemówi do pamięci dzieciństwa każdego widza, ale jednocześnie ukazuje specyfikę ukochanej dzielnicy reżysera.
Im bliżej jesteśmy końca, tym sytuacja robi się dużo bardziej poważna, ale pierwsza połowa filmu to też znakomita rozrywka. Druga część zadba o to, żebyście film zapamiętali na długo i wynieśli z jego oglądania pewne wartości. Duże słowo, ale w tym wypadku opisuje faktycznie dużą rzecz jaką jest rodzinna więź. Jako portal muzyczny nie odmówimy sobie również przyjrzenia się bardzo istotnej, jak to zwykle u Spike'a bywa ścieżce dźwiękowej i jej znaczeniu dla odbioru filmu.
Złota płyta za "channel ORANGE" była jakby naturalnym wynikiem tego, że Frank Ocean przygotował jeden z najlepszych albumów zeszłego roku. Nadzieja współczesnego R&B, powiew świeżości na scenie, gość który wpuszcza sporo świeżego powietrza do branży - pisały o nim nawet polskie tygodniki, a płyta również na Wisłą znalazła licznych zwolenników. 25-letni wokalista z Long Beach w sesjach nagraniowych do tego albumu zostawił wiele numerów, które ostatecznie nie znalazły się na trackliście. Dziś prezentujemy wam jeden z nich - "Eyes Like Sky".
Dlaczego: Świeżo upieczony zdobywca Grammy w kategorii "Best R&B Song" - Miguel - postanowił iść za ciosem i podzielił się ze światem nowiutkim teledyskiem. Zrealizowany do jednego z najjaśniejszych punktów recenzowanego przez nas niedawno albumu "Kaleidoscope Dream" obraz to rzecz zdecydowanie warta uwagi. Niesamowity, epicki klimat, ambitne przesłanie i czarno-biały klip odnoszący się do problemów współczesnego świata współgrają ze sobą bardzo dobrze, robiąc duże wrażenie. Sprawdzajcie koniecznie.
The Weeknd upodobał sobie wbijanie się na single raperom... i zjadanie ich klimatem. W sensie przyćmiewanie, narzucanie swojej własnej muzycznej wizji i spychanie na drugi plan, jakby to on był gospodarzem. Było tak i u Drake'a ("Crew Love") i u Wiza ("Remember You"). Teraz czas na collabo z reprezentantem Three 6 Mafii i Taylor Gangu - stejflajowcem Juicy J'em. Jak brzmi "One Of Those Nights"?
Tak jak przy odsłuchu audio pierwszy singiel z nadchodzącego come-backu Justina Timberlake'a mnie nie przekonał... tak z opublikowanym dziś klipem dużo zyskuje. Retro-soulowy klimat utworu podkreślony jest czernią i bielą oraz stylizacją, która cofa nas razem z całością o jakieś 50 lat. Elegancja, dostojność, starodawna scena i mikrofony, garnitury, cygara, dopracowane układy taneczne. Dopiero ujęcie ze smartfonem przypomina nam, że to wciąż 2013. Świetnie dopasowane video.
Dlaczego: Nasze walentynkowe video dnia to smutna i melancholijna kompozycja z wątkiem damsko-męskiego rozczarowania. Nie bójcie się jednak o rzewne i płaskie popowe przyśpiewki - "Twenty Eight" to świetny, nastrojowy utwór w wykonaniu wokalisty nazywanego przez niektórych "najlepszym głosem w czarnej muzyce od czasu Michaela Jacksona", a sam numer to rozbudowana metafora, opisująca zawód Weeknda związany z wejściem w mainstream i poznaniem go od podszewki. Tytułowe "28" to za to ilość gramów tworząca uncję, używana w światku nielegalnego narkotykowego biznesu, co ma nawiązywać do uzależniającej mocy muzyki.
Nie ma to jak elegancko zgrać premierę teledysku do singla, który otrzymał nominację do Grammy... z galą wręczenia nagród. Ze wsparciem Jaya-Z i idealnym timingiem Melanie Fiona daje nam więc swoje najnowsze video, nominowane do "best traditional r&b performance".
Stawiany w jednym rzędzie z niedawnymi objawieniami czarnej muzyki jak The Weeknd i Frank Ocean, mający na koncie współpracę z Nasem ("Summer on Smash"), J.Cole’m ("All I Want Is You") i Wale’m ("Lotus Flower Bomb"), 27-letni Miguel to obecnie jedna z największych nadziei męskiego r&b i talent dużego pokroju, którego w żadnym wypadku nie należy lekceważyć.
W październiku zeszłego roku kalifornijski wokalista wypuścił swój drugi solowy album "Kaleidoscope Dream", który zebrał świetne recenzje za oceanem i został nominowany do tegorocznej nagrody Grammy w aż 4 kategoriach: "Best Urban Contemporary Album", a także, za sprawą singla "Adorn", do "Best R&B Performance", "Best R&B Song" i "Song Of The Year" (zresztą w tej przedostatniej zwyciężył i to ledwie kilkanaście godzin temu). W czym tkwi fenomen Miguela i o co ten cały szum?
Na gali rozdania Grammy's premierę miał również drugi singiel promujący nadchodzący album Justina Timberlake'a. I tak jak "Suit & Tie" wydawało mi się dziwnym ruchem jako pierwszy promocyjny strzał, tak przy "Mirrors" jest bardziej nowocześnie, bliżej do wybornego "Futuresex/Lovesounds" i bardziej słychać tu rękę Timbalanda.
































