Chociaż głównym katalizatorem kariery Erica Wrighta był "Gangsta Rap" i opisywanie ciężkich realiów życia w Compton, w twórczości zarówno jego jak i N.W.A. może też znaleźć jaśniejsze momenty, które pokazują że panowie mimo szeregu problemów towarzyszących im na każdym kroku doskonale bawili się w peak'u swojej popularności.
Klasyka
Klasyka
Do sklepów trafiła specjalna reedycja klasycznego debiutu Hansa, "P-Ń VI", wydanego pod szyldem Pięć Dwa Dębiec i będącego zapowiedzią zjednoczenia poznańskiej formacji.
Wydawnictwo dostępne jest w dwóch wersjach. Wersja standardowa obejmuje identyczną płytę, którą mieli okazję zakupić słuchacze w 2003 roku, natomiast wersja kolekcjonerska zawiera dodatkową płytę, na której znajdują się remixy całego albumu wykonane przez takie postaci jak: Piotr Banach (Hey, Indios Bravos), Dj 600V, Dark Beatz, Holosonix, czy wrocławski duet producencki Whitehouse. Za wszelkie gramofonowe sztuczki odpowiedzialni są Dj Twister, Dj Feel-X oraz DJ WU. Poniżej odsłuchać możecie ów dodatkowy krążek.
Nasz tydzień z Erikiem Wrightem zaczynamy od kawałka, który zapoczątkował nie tylko legendarną karierę jego i wszystkich członków formacji N.W.A., ale tchnął również nowego ducha w kalifornijską ziemię budząc do życia całe zachodnie wybrzeże, reprezentowane do tej pory jedynie szczątkowo przez raperów pokroju Ice-T czy Too $hort'a. Dzięki "Boyz-N-The-Hood" na terenie całych Stanów Zjednoczonych nastała moda na "Gangsta Rap" i twarde, uliczne teksty które pokochała nie tylko społeczność murzyńska wychowana w gettcie, ale również biali mieszkańcy przedmieść. Była to również zapowiedź ostrego przetasowania na amerykańskiej rap scenie, zdominowanej w tamtym czasie totalnie przez Nowy Jork i preludiom do tego, co miało nadejść później - czyli eksplozji west coastu na arenie nie tylko krajowej ale i międzynarodowej.
Intrygująca mieszanka. 17-letnia pop-soulowa wokalistka Grace, nowy nabytek RCA Records wzięła na warsztat klasyczny hit Lesley Gore z roku 1963, jeden z ważniejszych kobiecych hymnów lat '60 i zremiksowała go ze wsparciem młodego kota z Bay Area - G-Eazy'ego. Produkcją zajęli się natomiast Parker Ighile oraz... Quincy Jones, legendarny muzyk i producent oryginału Gore! Klimat retro miesza się więc z nowoczesnym electroniczno-hiphopowym brzmieniem. Promowana tym numerem EP-ka Grace ukazać ma się na wiosnę, nakładem RCA Records.
24 marca nakładem niezależnej wytwórni Wolna Wola ukaże się reedycja kultowego już w niektórych kręgach albumu 52 Dębiec - P-Ń - VI. Materiał wydany 13 lat temu w rzeczywistości był solowym debiutem Hansa, choć poprzez wydanie go pod banderą „52” zwiastował późniejsze zjednoczenie zespołu.
Teraz będzie do zakupienia w dwóch wersjach. Wersja standardowa obejmować będzie identyczną płytę, którą mieli okazje zakupić słuchacze w 2003 roku, natomiast wersja kolekcjonerska zawierać będzie dodatkową płytę, na której znajdą się remixy całego albumu wykonane przez takie postaci jak: Piotr Banach (Hey, Indios Bravos), Dj 600V, Dark Beatz, Holosonix, czy wrocławski duet producencki Whitehouse. Za wszelkie gramofonowe sztuczki odpowiedzialni będą Dj Twister, Dj Feel-X oraz DJ WU.
""Please Hammer Don't Hurt 'Em". "All Eyez on Me" 2Paka, jak również jego Greatest Hits. "Life After Death", "Marshall Mathers LP", "The Eminem Show", "Speakerboxxx/The Love Below"... Oto króciutka lista rapowych albumów, którym udało się osiągnąć prestiżowy status diamentowej płyty. Z dumą ogłaszam, że do tej listy możemy od tego tygodnia dopisać nową pozycję. Legendarne "Licensed to Ill" szalonego niestety-już-tylko-duetu Beastie Boys (R.I.P. MCA), klasyczny melanż imprezowego rapu z punkrockową zadziornością - po 29 latach od premiery sprzedało ponad 10 milionów kopii... Co Wy na to, abyśmy z tej okazji zagrali to jeszcze raz? It's time to get ill!
Opisywaliśmy Wam przedwczoraj koncert Miuosha i Jimka z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, co było pierwszym takim wydarzeniem w Polsce. W jego trakcie miała miejsce też jedna świetna akcja, warta osobnego odnotowania.
Jimek, jako dyrygent młodego pokolenia, czujący dzisiejsze brzmienia, postanowił z symfonicznym graniem zderzyć... hip-hopowe szlagiery. Jesteście ciekawi jak w wykonaniu orkiestry brzmią utwory takich artystów jak Wu-Tang, Kendrick Lamar, Cam'Ron, Wiz Khalifa, Nas, Dr. Dre czy Kanye West?
Po 29 latach od premiery nie lada wyróżnienie spotkało kultową formację Beastie Boys. Ich debiutanckie "Licensed To Ill" pokryło się diamentem, przyznawanym za sprzedaż 10 milionów egzemplarzy! Beasties to dopiero szósty hip-hopowy artysta, któremu się to udało! Kto był przed nimi?
Debiutancki album The Notoriousa B.I.G. uznawany jest dziś za wydawnictwo kultowe, a częstokroć nazywany jest największym osiągnięciem w historii rapu. Wbrew pozorom, jego sukces nie pojawił się nagle. W pierwszym tygodniu sprzedaży „Ready To Die” rozeszło się w nakładzie zaledwie 57.000 egzemplarzy, co nie przepowiadało wielkiego triumfu. Dopiero hitowe single odpowiednio nakręciły machinę promocyjną, dzięki czemu Biggie odebrał swoją pierwszą platynę w połowie marca 1995 roku.
Zanim to jednak nastąpiło, raporty sprzedaży ujawniały ponurą prawidłowość – „Ready To Die” nie zdobyło popularności na Zachodnim Wybrzeżu i zalegało na tamtejszych półkach sklepowych. Zważywszy na trendy muzyczne panujące ówcześnie w Kalifornii, nie było w tym fakcie nic dziwnego. Nie przypadkowo jednak Puff Daddy umieścił na debiucie Notoriousa takie numery jak „Juicy” i „Big Poppa”, których brzmienie było wyraźnie inspirowane g-funkiem i jego laidbackową stylistyką. Uderzając hitowymi singlami w dziesiątki radiostacji, Biggie zamierzał zdobyć rozgłos nie tylko na Wschodzie, podbita miała zostać również zachodnia część USA.
"Gotowy na śmierć". Co można o tym albumie napisać, czego jeszcze nie napisano? Jeden z najlepszych debiutów w historii rapu, opus magnum nieodżałowanej pamięci Christophera Wallace'a a.k.a. Franka White'a a.k.a Notoriousa B.I.G.... Drogi sercu każdego fana hip-hopu, niezliczoną ilośc razy zsamplowany i "z-follow-upowany", "Ready to Die" to swoisty platynowy wzorzec z Sevres dla twardego, ulicznego hip-hopu. Kończąc Tydzień z Notoriousem B.I.G. - zagrajmy to jeszcze raz, wrzućmy "Ready o Die" na głośniki - i zanurzmy się w ten mroczny świat brooklyńskich ulic.
Nie jest tajemnicą, że muzyczna spuścizna jaką pozostawił po sobie The Notorious B.I.G. ogranicza się zaledwie do kilkudziesięciu utworów. Chociaż Biggie był bardzo mocno zaangażowany w prace nad debiutanckimi albumami Lil’ Kim, Puff Daddy’iego oraz kolektywu Junior M.A.F.I.A., to ilość jego autorskich nagrań wypada bardzo blado porównując ją chociażby do olbrzymiego katalogu Tupaca Shakura. Przez wzgląd na fakt, iż zdecydowana większość numerów Biggiego została już wydana, każdy pojedynczy wyciek niepublikowanych wcześniej piosenek wywołuje w środowisku fanowskim niemałe poruszenie. Ostatnia tego rodzaju sytuacja miała miejsce w 2012 roku, zacznijmy jednak od początku.
Były żołnierz Roc-A-Fella - Freeway, gościł na początku miesiąca przed kamerami MTV udzielając wywiadu w którym poruszył wątek zmarłego nie dawno rapera The Jacka. Obaj muzycy współpracowali ze sobą dość mocno, czego efektem było m.in. wydanie wspólnego albumu "Highway Robbery", który powstawał przez około 6-letni okres.
Na początku 1997 roku całe środowisko hip-hopowe wciąż opłakiwało tragicznie zmarłego mentalnego przywódcę Zachodniego Wybrzeża, Tupaca Shakura. Brutalne zabójstwo supergwiazdora było jednoznaczną oznaką tego, że konflikt Wschodu z Zachodem wymknął się spod kontroli. Czołowe nazwiska rapowego światka ze słusznej przyczyny zaczęły bać się o własne życie, spirala śmierci rozkręcała się bowiem coraz intensywniej. Podczas tego burzliwego okresu wzrok wszystkich fanów hip-hopu skierowany był w kierunku Nowego Jorku i jego wielkiej chluby, The Notoriousa B.I.G. Emocje związane z wyczekiwaniem na drugi album Biggiego sięgały zenitu, a atmosferę dodatkowo podgrzewał cień podejrzenia jaki padł na Wallace’a w związku z niejasnymi okolicznościami śmierci 2Paca. Niewielu sądziło jednak, że tytuł płyty „Life After Death” okaże się dla samego autora proroczy, a świat rapu w tak krótkim czasie straci kolejną wielką indywidualność.
Swoją wyprawę na szczyt hip-hopowego Mount Everestu Christopher Wallace rozpoczął w 1992 roku, dwa lata przed wydaniem kultowego już „Ready To Die”. Podpisanie kontraktu z wytwórnią Uptown było dla Biggiego spełnieniem najgłębszych marzeń i szansą na ucieczkę od pełnego niebezpieczeństw ulicznego życia. Przyszłość rapera, choć bardzo obiecująca, była jednak niepewna, a każdy nowy dzień przynosił coraz więcej znaków zapytania. Kuszony obietnicą nagrania solowego albumu, będąc przerażonym perspektywą powrotu do więzienia i nie mając wiele do stracenia, Biggie powierzył całe swoje życie w ręce jednego człowieka – Seana Combsa.
W tym roku obchodzimy XX-lecie premiery jednego z najgłośniejszych albumów w historii polskiego rapu - "Alboomu" Liroya, który sprzedał się w nieosiągalnym dziś nakładzie ponad pół miliona sztuk. Z tej okazji kielecki raper zapowiadał porcję nowej muzyki, gra też okolicznościowe koncerty... Jednak wygląda na to, że już niedługo.







































