Kto nie czeka na nowe zwrotki Kendricka? Zapewne takich osób jest mało. A co jeśli ten topowy raper połączy siły ze swoją koleżanką z labelu? Przecież TDE raczej nie zawodzi... Przy okazji premiery najnowszego krążka SZA pojawił się singiel, w którym wspiera ją właśnie Kendrick. Poprzednim numerem zwiastujacym wydawnictwo był kawałek "Childs Play", gdzie gościnnie udzielił się Chance The Rapper.
Kendrick Lamar
Kendrick Lamar
"Wszystkie 3 single YG z DJ-em Mustardem to takie petardy, że mało której płyty jestem w tym roku tak ciekawy. Nie inaczej tutaj - czuję się jakbym odpalił jakiś sztos z Bay Area '95 tylko z lepszą jakością obrazu, nawet klip jest w klimacie starego Bay i tylko się uśmiechnę jak ktoś powie, że to brzmi newschoolowo. Esencja i to, co najbardziej jara mnie w kalifornijskim brzmieniu wyciągnięte na sam front, korzenny westcoastowy vibe w wersji odświeżonej i dopasowanej pod 2014, bomba. "My Nigga" ogień, "Who Do You Love" podobnie.
PS. A Drake wygrał pięknym follow-upem do jednego z moich ulubionych westcoastowców, którego prawie cała dyskografia spoczywa na półce" - pisałem przy okazji niedawnego singla "Who Do You Love".
Premiera "My Krazy Life" już w najbliższy wtorek, a na ostatniej prostej do Sieci trafił numer YG z Kendrickiem Lamarem. Czy kontynuuje tendencję baardzo udanych singli?
Z dnia na dzień coraz bardziej podgrzewana atmosfera oraz cała ta przedpremierowa otoczka sprawiały, że zapytany o definicję słowa „oksymoron”, odpowiedziałbym bez wahania: proste, że to nadchodzący album ScHoolboya Q! Pompowanie balonu nadzwyczaj często kończy się niestety jego pęknięciem – jak to wygląda w przypadku Kalifornijczyka?
Nie da się ukryć, że jedną z bardziej komentowanych kwestii przy okazji rozdania Grammy było zwycięstwo Macklemore'a i Ryana Lewisa w kategorii "best rap album", a także... zaskakujący SMS, który Mack wysłał Kendrickowi, pisząc, że okradł go i że to Lamar zasłużył na triumf. Słuchacze podzielili się w opiniach odnośnie reakcji Haggerty'ego, Drake w jednym z wywiadów odniósł się do tego właśnie SMS'a, twierdząc, że "to było w chuj słabe"... teraz natomiast doczekaliśmy się ciekawiącego wielu komentarza samego Kendricka, co powinno na dobre domknąć już ten nietypowy wątek na kłódkę. Co więc na to Mr. Lamar?
Kariera Kendricka Lamara po "good kid, m.A.A.d city" wybuchła na dobre, lawina propsów spłynęła na młodego rapera z Compton z każdej strony a skorzystało na tym też całe TDE - spójrzmy choćby jaki hype zbudował się wokół nowej płyty ScHoolboya Q. Dla wszystkich fanów Black Hippy mamy dwie świetne informacje - jeszcze w tym roku pojawić może się wspólny krążek całej czwórki (Kendricka, ScHoolboya, Jay Rocka i Ab-Soula), a na wrzesień zapowiedziane zostało nowe solo Lamara!
Mimo że era, gdy pociągał za sznurki na najwyższym szczeblu hip-hopowego mainstreamu już za nami, to legendarny i wielce kontrowersyjny Suge Knight wciąż jest osobą, której zdania słucha się i bierze pod uwagę. Szczególnie w kwestii wytwórni i kontraktów, bo szef kultowego Death Row czuje się w tym temacie jak ryba w wodzie. Teraz natomiast porównuje on kontrakty z labelami do... niewolnictwa, dodatkowo rzucając konkretnymi ksywkami i to w mocnych słowach.
Dlaczego: Ta kooperacja z "Something Else" budziła masę emocji - i nie dziwne. Dwa liryczne karabiny i dla równowagi uspokajający klimat wokaliści. Check it.
Tegoroczne Grammy było naprawdę dużym wydarzeniem. Listę zwycięzców możecie sprawdzić kilka artykułów niżej, ale oczywiście nie tylko nagrodami ta gala stoi. Spektakularny występ najpotężniejszej pary muzycznego biznesu, czyli Jay'a-Z i Beyonce, energiczne show Kendricka Lamara i Imagine Dragons, nietypowa kolaboracja Katy Perry i Juicy J'a, Daft Punk i Pharrell wraz z Stevie Wonderem śpiewający "Get Lucky" oraz można już przyznać, historyczny występ Macklemore'a z Madonną, podczas którego pobrało się 34 pary - to wszystko złożyło się na naprawdę świetne show. Jeśli nie oglądaliście gali to wszystko to możecie sprawdzić w rozwinięciu newsa.
"It's weird and sucks that I robbed you" - napisał Macklemore do Kendricka Lamara w komentarzu do rozdania Grammy, gdzie duet Macka z Ryanem Lewisem zdobył 4 statuetki, w tym tę za rapowy album roku. Raper z Seattle zapowiadał wcześniej, że jego zdaniem nagroda należała się Lamarowi, zdania nie zmienił i teraz. Rzadko spotykane zachowanie na tym levelu. Poniżej cała treść SMS'a oraz dodatkowy komentarz Bena Haggerty'ego. Przypominamy również nasz videowywiad z Macklemore'em, w którym mocno propsował Kendricka, jeszcze przed wydaniem obu ich albumów.
Dlaczego: "Kiedy gasną światła marzeniem artysty jest to, by to, co stworzył przetrwało próbę czasu" - mówi nam plansza na początku teledysku do pierwszej części numeru "Sing About Me", jednego z ciekawiej ugryzionych konceptualnie utworów na ubiegłorocznym platynowym debiucie rapera z Compton. Video przedstawia pierwszą zwrotkę nawinięta z perspektywy brata zmarłego tragicznie przyjaciela Kendricka, druga część pojawić ma się w styczniu.
YG i Kendrick Lamar, którzy niegdyś dorastali razem w Compton, postanowili złączyć siły w nowym utworze nawiązującym luźno do dwóch najważniejszych postaci w życiu każdego afroamerykanina, czyli do Martina Luthera Kinga oraz Malcolma X. Kendrick kontynuuje swoją passę świetnych gościnnych zwrotek, a YG, czyli członek grupy Jeezy'ego CTE, dzielnie dotrzymuje mu kroku. "Two Presidents", które możecie przesłuchać w rozwinięciu zapowiada mixtape Hootiego pt. "Destroy & Rebuild", którego data premiery jest ustalona na 4 lutego przyszłego roku.
Koniec hip-hopowego świata w roku pańskim 2013 nie nastąpił.
Nie wykuty został rękami ludzkimi, ani z niebios otwartych nie spadł hip-hopowy platynowy monument, pieczołowicie i z namaszczeniem z krwi, potu i łez, z sampli i atramentu wykuty. Nie został stworzony wzorzec niedościgniony, powód bezsilnego łkania lub płonących ambicji wielu młodych MC, album doskonały, na klęczkach wychwalany za niezgłębioną perfekcję. Nie nastały Dni Pomsty, Lamentu i Frustracji niszczonych klawiatur hejterów, do głębi wstrząśniętych, że nie mogą się do niczego przyczepić. Nie nadszedł wreszcie Mesjasz, Awatar, ogniem i ciętym słowem równający scenę z ziemią, prowadzący ją na nowy poziom, nieskończoną krynicą inspiracji będący. Wielcy tej Gry zawiedli. Kanye w obłęd popadłszy, Yeezusem kazał się mianować, i odleciał w rejony niedostępne zwykłym śmiertelnikom w akompaniamencie elektronicznych pierdnięć, otoczony białymi koszulkami za 120 dolców, fałszywymi Jezusami i flagami Konfederacji (seriously, WTF Kanye?). Jay zaś gnuśnym się stał, w pieniądzach i udach Beyonce się zasmakowawszy, średniawy albumik wydał, buńczucznie zatytułowany Świętym Graalem na Magnetycznej Karcie (coś w ten deseń), a promowany męczącym i – prawdzie w oczy spójrzmy – chujowym singlem z JT… Scena nie zmieniła się więc wiele. Wstrząs i deszcz ognia i krwi, mające zmyć grzechy gatunku i zmienić jego oblicze - nie nadeszły.
Ale jednak było blisko. Jak nigdy dotąd.
Tak jak pisałem w Klasyku Na Weekend - źle się stało, że nowy materiał został tak zatytułowany, bo w zestawieniu z genialnym krążkiem z 2000 roku wszystko wydaje się mniejsze i gorsze. Tymczasem "mniejsze i gorsze" w opisie siódmego solowego materiału Eminema w mainstreamowym obiegu, pasuje co najwyżej do konkurencji. Realia się zmieniły, a Eminem odsiedział swoje na szczycie, mając obok tronu szeptaczy Interscope, którzy zapewne wtłukli mu już do głowy, że nie wystarczy być najlepszym z najlepszych, trzeba jeszcze robić hity, odważnie kombinować z nowoczesnością, dogadać się z wokalistkami itd. Pewnie zresztą zdążył zauważyć to sam, dopiero, kiedy znalazł w sobie kontrowersję, obrazoburstwo i skandal, któremu nadał imię Slim Shady, zwrócono na niego uwagę, chociaż przecież i wcześniej jego styl był jak miotacz ognia.
Pierwszy track mówi wiele. "Bad Guy", opowiedziana po latach historia Matthew Mitchela, który jako dziecko został bohaterem drugiego planu w legendarnym singlu "Stan", pokazuje, że autor naprawdę ma ochotę zrobić jeden z najlepszych krążków w swoim dorobku, że przywiązuje wagę do wszystkiego i chce pokazać, że po 13 latach nie jest słabszy. Nikt chyba nie miał większych wątpliwości dotyczących formy gwiazdy z Detroit, jedyna obawa mogła wiązać się z tym czy nie "przedobrzy". Czy nie przesadzi z mruganiem okiem do radio i TV, czy nie zabije naszej koncentracji przesadnym nagromadzeniem kanonad rymów, czy dobierze odpowiednie bity. I co?
Nie da się ukryć, że po świetnych występach u boku m.in. Drake'a, Big Seana i Childisha Gambino, Jhene Aiko z przytupem wchodzi na mainstreamową scenę. Artystka stylizowana na współczesną wersję Aaliyah, wydaje swój nowy materiał pt. "Sail Out" 12 listopada. Projekt ten promowany jest upublikowanym właśnie utworem z Kendrickiem Lamarem, który ostatnimi czasy zasypuję nas świetnymi gościnnymi zwrotkami. Na "Sail Out" oprócz Kendricka oraz wspomnianego wcześniej Childisha Gambino, młodą wokalistkę wspomoże inny członek TDE - Ab-Soul. "Stay Ready (What A Life)" możecie przesłuchać w rozwinięciu newsa, do czego gorąco zachęcam.
Fredo Santana i Kendrick Lamar to jedna z najbardziej zaskakujących kolaboracji dwóch raperów jaką ostatnio widziałem. Gustowanie w odrębnych typach hip-hopu nie przeszkodziło im jednak w stworzeniu wspólnego utworu, który promuje projekt reprezentanta Chicago pt. "Trappin Ain't Dead". Materiał, na którym oprócz Kendricka pojawią się Lil Herb, SD, Chief Keef oraz Gino Marley miał wyjść początkowo 31 października, lecz został przesunięty o kilka dni. W "Jealous", które możecie sprawdzić w rozwinięciu newsa, K.Dot potwierdza swój geniusz oraz to, że potrafi odnaleźć się na każdej produkcji, a Fredo dorzuca do tego typowy dla siebie, mroczny refren.




































