15k fanów, motory i karetka na scenie - fotorelacja z SBM FFestivalu vol.5

fot. Damian Czarny

2019 - Stodoła i 2000 osób.

2020 - Torwar i 6000 osób.

2021 - Tor Wyścigów Konnych na Służewcu i 15 000 osób.

Tak, tak wygląda rozwój idei SBM FFestivalu. Warszawski label postanowił zamknąć wakacje w wielkim stylu i zrobił to.

Ostatni weekend sierpnia i klasyczne miejsce dla polskiego hip-hopu, pełne świetnych grafficiarskich prac. I pełne fanów. Wyprzedany event zgromadził aż 15 000 słuchaczy, którzy zabawę rozpoczęli już w środę - po Internecie latały filmiki z grubego before party, zorganizowanego oddolnie na schodkach nad Wisłą. Pokazywało to, jak wielu fanów zjechało się z całego kraju.



W te dziwne wakacje, gdzie festiwale nie mogły odbywać się na pełną skalę, a wielu organizatorów zrezygnowało, ekipa SBM i Sold Out Agencji dała radę zgromadzić jedną z największych frekwencji tego lata - po 35 000 na Fest Festivalu i 20 000 na Pol'and'rocku był to chyba największy festiwal muzyczny, a podobny tłum na rapowym evencie widzieliśmy tylko na Rap Stacji w Sławie. Robi wrażenie, szczególnie patrząc na to, że to wydarzenie gdzie większość line-upu stanowią gracze z jednego labelu - oprócz zawodników SBM pojawiły się bowiem zaprzyjaźnione osoby takie jak Malik Montana, Kukon, Kara czy niezapowiadany wcześniej Quebonafide, który wleciał na scenę rozpalając widownię "Benz Dealerem". Był to z pewnością jeden z highlightów wieczoru. Ale nie jedyny.

Janek-rapowanie znów w SBM Label - to info ogłosił Solar, by po chwili Janek podpisał umowę właśnie na scenie, na plecach odkrywcy swojego talentu.

Mata wyciąga na scenę młodego fana - dostrzegł w tłumie transparent pytający "czy mogę z Tobą zagrać", zaprosił młodego Nikodema, a ten... poczuł się jak ryba w wodzie, rapował, tańczył, nawet poprosił o hałas dla członka Gombao. To wykonanie "Kiss Cam" zapamięta na długo, podobnie jak mama, której ze sceny podziękował za to, że zabrała go na festiwal.

Solar/Białas nadciągają z nowym materiałem - wspólny występ, a za nim nowy refren i zapowiedź dalszych ruchów. Zaczął Białas, a gdy w pewnym momencie zniknął a my usłyszeliśmy syreny można było zastanawiać się o co chodzi... Szczególnie, gdy na scenę wjechała karetka - z której po chwili wyszedł Solar, by zagrać numer podsumowujący akcję #hot16challenge2.

A jeśli ktoś uważał, że po czwartku już drugiego dnia nic go nie zaskoczy... to mógł zbierać szczękę z podłogi widząc Eisa, który po 18 latach pojawił się na scenie w trakcie występu Bedoesa i White'a. Finałowy koncert Hotelu Maffija również był wydarzeniem unikalnym. W skrócie - działo się.

Poza dwiema scenami z muzyką SBM zadbało, by nie zabrakło atrakcji dodatkowych - meetupy, strefa chillu, szereg foodtrucków, do tego studio Nobocoto, w którym można było pobawić się w artystę i ponawijać hity SBM na odpowiednio ustawionym autotunie. Artyści również integrowali się w najlepsze - Bedoes widziany był na strefie gamingowej, a White sam odwiedził studio, by ponawijać.

Wydaje mi się, że można przyznać śmiało - SBM FFestival stał się w tym roku jednym z ważniejszych punktów w festiwalowo-rapowym kalendarzu. A ja już nie mogę się doczekać jaki progres formuła zaliczy za rok, bo jestem spokojny o to, że nikt nie ma tu zamiaru osiadać na laurach.

Poniżej zdjęcia, które wykonali Damian Czarny, Konrad Welenc, Iza Tołwińska i Jakub Kudłacik - autor każdego zdjęcia jest podpisany w nazwie pliku, a ułożone są chronologicznie wg kolejności występów.

Galeria

reklama

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>