
Czasem z przekory włączamy sobie g-funk, żeby oderwać się od szarości choćby na godzinę, ale są momenty, gdy mamy ochotę słuchać muzyki, która będzie towarzyszką rozkmin, która do nich skłoni, pogłębi i poprowadzi. Muzyki, która zajmie się twoimi myślami, pokieruje ich tokiem i zapewni, że po jej wyłączeniu coś w tobie zostanie. "Jest trudna, jest nie dla wszystkich, jest hermetyczna, ale (...) ludzie, którzy to zrozumieją stają się fanami nie na sezon czy na dwa, ale na lata". Te słowa z intra zatytułowanego po prostu "Music" świetnie opisują muzykę zawartą na albumie Danny'ego Bow, którego możecie znać też jako Enbe.