Dawno się nie widzieliśmy. Tak, wiem co pomyślisz - pewnie przecież gdzieś niedawno obiłem Ci się o uszy, lub może faktycznie nie. Może faktycznie zapomnieliśmy o sobie i jakieś zrządzenie losu nakierowało Cię po latach na ten tekst. Po drodze twierdziłem wiele rzeczy - najpierw, że straciłem już wszystko i nic nie warto, potem że to wszystko już zrozumiałem, by i tak stwierdzić, że niczego już od życia nie chcę. I w każdej z tych sytuacji zakładałem jakąś postać. A przecież prawdziwy Mariusz Sarius nigdy się nad tym nie zastanawiał wchodząc do kabiny nagraniowej.























