
Ostatni weekend pod względem kozackich koncertów zapowiadał się bardzo smakowicie. Aż nie sposób było zobaczyć je wszystkie, dlatego trzeba było ustalić swoje priorytety.
Od razu jednym z nich stał się chrzest Popkillera, bo jak mógłbym nie odwiedzić imprezy portalu, z którym współpracuję. Szczególnie, że line-up był więcej niż ciekawy.
Jeszcze przed wejściem do klubu zauważyłem niespodziewaną ilość ludzi. Naprawdę tylu ludzi zgromadziła impreza praktycznie nie reklamowana poza niniejszą stroną? Szybko się okazało, że to nic dziwnego.
Wystarczającą reklamą bowiem byli artyści występujący we Freshu. A była to śmietanka podziemia. Nigdzie w Polsce, może poza Warsaw Challenge i festiwalem w Giżycku
nie widziałem takiego zagęszczenia znakomitych polskich raperów.