Dlaczego: Jeden z największych pozytywnych wykrętów na polskiej scenie znów atakuje. "Król Waza znał się na zabawie, rozejrzał się i osiadł w Warszawie" - gliwicki ziombel wciąż w formie, która skutecznie powinna poprawić wam humor.
Dlaczego: - Bo bystrość i obserwacyjna celność Pezeta wytworzyły tu świetny portret pokoleniowy "pierwszego wolnego pokolenia, skażonego PRL-em". Osadzone na jak zwykle dopracowanym w szczegółach bicie Noona gorzkie i trzeźwe spojrzenie na niekoniecznie trzeźwe społeczeństwo. Z najlepszej moim zdaniem płyty dekady pochodzi też najlepszy singiel minionego dziesięciolecia. (M)
- "Nie Jestem Dawno" to jeden z moich ulubionych numerów warszawskiego duetu, ale wyjątkowość "Szóstego Zmysłu" jest niepodważalna. O sile tego singla może dowieść to jak wiele osób zgodziłoby się z określeniem "głos pokolenia". Laurka wystawiona rodzinnemu krajowi - celnie, brutalnie i mocnym głosem... Dla mnie żywa historia polskiego rapu. (D)
PS. Mamy nadzieję, że podobał się wam nasz nietypowy sposób prezentacji singli dekady i że poznaliście/przypomnieliście sobie dzięki niemu trochę klasycznych hitów. W końcu w tym wszystkim najważniejsze nie są miejsca a dobra muzyka - tej natomiast mieliście przez ostatni miesiąc pod dostatkiem. Staraliśmy się ograniczyć do 3 singli jednego artysty i jednego numeru z płyty, po to by zaprezentować jak najwięcej wartych uwagi postaci i jak najlepiej oddać różnorodność i poziom rapu XXI wieku, który naprawdę jest wyższy niż niektórzy twierdzą.
Dlaczego: Wyciek mieliśmy wcześniej, teraz jest i pełna oficjalna wersja klipu do radiowego singla promującego "Rolling Papers". Klipu, w którym mimo odjechanej fryzury Wiza największą uwagę i tak przyciąga Cassie.
Dlaczego: - Ten numer dla mnie jest jak instruktaż "jak zostać legendą hip-hopu". Równowaga treści i formy, pełne emocjonalne zaangażowanie we flow, tekst w typie tych na które stać tylko lirycznych mistrzów... Nic nie jest lepsze od "One Mic". Dyskusję można toczyć w kwestii czy coś jest mu równe. (D)
- Bo Nas potrzebował tylko jednego mikrofonu, by zrobić coś ponadczasowego, czego ząb czasu nie będzie w stanie nadkruszyć chyba nigdy. Narastające napięcie, ostry i mocny przekaz, wyrzucanie z siebie całej złości na świat i ukazanie do czego może służyć rap... Największy rapowy singiel minionej dekady. (M)
Dlaczego: - Dzieło monumentalne, misternie poskładane w swojej wielowątkowości i z pewnością wymagające wielu godzin przemyśleń. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do raperskich skillsów Sokoła, powinien na nowo zdefiniować sobie pojęcie "skills". Kapitalny głos opowiada jeden z tych storytellingów, które zaczęły żyć własnym życiem. Największą wartością "Każdy Ponad Każdym" jest jednak i zawsze będzie to, że jest podparte bardzo wnikliwą i niestety celną obserwacją. (D)
- Bo to moim zdaniem najlepszy storytelling w polskim rapie. Świetnie rozkminiony, rozpisany, wielowątkowy, jednak spięty jedną wspólną klamrą i nawinięty tak, że trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy. Natomiast przekaz zamiast się zdezaktualizować chyba jeszcze zyskał na celności, bo era internetu w pełni odsłoniła mentalność opisywaną przez Sokoła (M)
Shellerini feat. DonGuralesko - Wstań I Idź (2011)
Dlaczego: Kolejny singiel z zaskakująco dobrze radzącego sobie na listach OLiS "PDG Gawrosza" (w ostatnim notowaniu 10 miejsce). Tym razem Shellera wsparł Gural a w efekcie dostajemy jeden z ciekawszych numerów z płyty.
Dlaczego: - Bo w numerach takich jak ten naprawdę łatwo się zatracić. Film o własnym życiu Eminem wzmocnił kawałkiem, w którym wyrzuca z siebie całą złość, niepewność i strach poprzedzający stanięcie przed jedną jedyną życiową szansą. W "Lose Yourself" ciężko dostrzec jakiekolwiek wady - to track perfekcyjny i jeden z najlepszych i najmocniejszych rapowych motywatorów, pomagających sięgać po swoje. (M)
- Można marudzić na to, że Slim Shady to głupkowate alter ego, które pozwala Eminemowi zarabiać miliony dolarów, że Dre wygrzebał go bo tak mu podpowiedzieli spece od marketingu, że jego bity są robione na jedno kopyto... Potem włączasz ten numer i nie masz wątpliwości, że mówisz o jednym z największych MC's w historii i czujesz satysfakcję, że mogłeś śledzić jego poczynania za swojego życia. Trzeba być straszną marudą, żeby przyczepić się do "Lose Yourself". (D)
- Bo premiera "Premiery narobiła naprawdę sporego zamieszania. Bit Whitehouse'ów wgniatał w fotel, styl Wall-E'go intrygował i porywał a Gural zmiatał z powierzchni, rzucając prawdopodobnie najmocniejszą w tamtym momencie zwrotkę w polskim rapie. Minimalnie przed "Peryferiami". (M)
- Choć subiektywnie wstawiłbym tu kochane pierwszą i największą miłością "Peryferie" to znaczenie "Wrocławskiej Premiery" jako pierwszego singla z "Kastanietów" każe znaleźć dla niej miejsce w trójce. Pianinkowy wjazd bitu za każdym razem wzbudza dumę i uznanie dla WhiteHouse'u, a sposób w jaki jadą obaj różni od siebie, ale kapitalnie uzupełniający się MC's... Poezja. Tak się podnosi poprzeczkę dla swojego gatunku. (D)
Dlaczego: 18-latek z Pittsburgha idzie po swoje z mocą, stylem i gracją... czy jak Donald Trump? To oceńcie sami, oglądając nowy naprawdę przyjemny klip, w którym zobaczycie też naszych niedawnych freshowych gości.
- Gitary, które generują setki kilodżuli w każdej komórce Twojego działa, perkusje, które brzmią jak stworzone do burzenia budynków i on... Jigga dla zeszłej dekady jest postacią kluczową, co potwierdził takimi singlami jak ten. Dialog z policjantem z drugiej zwrotki to żywa historia, jak całe "99 Problems" zresztą. Da się tym nie jarać? (D)
- Bo z pewnością wielu słuchaczy zareagowało na ten bit podobnie jak sam Jay. Potężne gitary i mocarne oldschoolowe bębny Rubina stworzyły mieszankę wybuchową, która wciąż robi ogromne wrażenie. Jigga dosiadł tego bitu w swoim najlepszym stylu, dając singiel uliczny, brudny i dziś już kultowy. (M)
Dlaczego: Dziś Mes ma inne podejście do samplowania niż wówczas, ale tym bitem stworzył nastrój godny pierwszej czwórki dekady. Niby prosta, ale świetnie dobrana i jeszcze lepiej zrealizowana koncepcja listu, zupełnie świeże jak na rok 2003 flow u obydwu raperów... Kto się tym nie jarał?
Dlaczego: Co do najlepszego singla 2010 roku wątpliwości raczej nie mieliśmy. Wiz swoim zadymionym stylem rozłożył biznes na łopatki, a tym numerem ukradł wiele cennego czasu słuchaczom (i masie raperów, którzy też chcieli nagrać na tym bicie) na całym Świecie, wdzierając się krok po kroku na szczyt Billboardu. Aha, you know what it is!
Wyróżnienia:
2. Big Boi ft. George Clinton & Too $hort "Fo Yo Sorrows" 3. Reflection Eternal "Ballad Of The Black Gold" 4. Xzibit "Hurt Locker' 5. Nas & Damian Marley "As We Enter"/ Joell Ortiz "Call Me"/ B.o.B "Airplanes"
Masz dosyć muzycznej papki z TV? Popkiller wyeliminuje wszystkie szumy i pozwoli skupić się na tym, co w muzyce naprawdę wartościowe. Zaserwujemy Ci najlepsze piosenki, teledyski, recenzje płyt i newsy z branży hip-hopowej. Wykonawcy ze świata hip-hopu opowiedzą w wywiadach o swoich planach na koncerty i festiwale hip-hopowe. Na Popkillerze znajdziesz to wszystko, my piszemy konkretnie o muzyce.
Popkiller.pl nie odpowiada za treści słowne i wizualne w utworach audio i video prezentowanych na łamach serwisu, a udostępnionych przez wydawców fonograficznych i samych artystów. Nagrania te są prezentowane ze względu na ich walor newsowy i nie przedstawiają stanowiska Popkiller.pl.