Dlaczego: Mimo, że klip do "Where U Goin' 2" to raczej produkcja typu low-budget to sam numer jest jak najbardziej klimatyczny. Spokojny,
chilloutowy bit autorstwa Brenka Sinatry, który wespół z DJ Premierem
będzie odpowiadał za warstwę muzyczną albumu, plus wciąż świetna
nawijka Eihta sprawiają, że nadzieje związane z płytą "Which Way Iz West", która ma się ukazać latem odżywają na nowo.
"Wchodzę Do Gry" to do dziś moja ulubiona polska płyta w kalifornijskiej stylistyce i z pewnością jeden z bardziej niedocenionych albumów w polskim rapie. Zresztą mogliście już przeczytać o tym w Przegapifszy.
28 marca do sklepów nakładem Prosto trafi druga płyta Braha zatytułowana "Chaos" i należy mieć nadzieję, że tym razem projekt spotka się z zasłużonym zainteresowaniem.
Skończyliśmy Single Dekady, wracamy więc z Digginem, zaczynając od postaci, która często pojawiała się w rankingach najlepszych płyt ostatniego dziesięciolecia. Jednak nic dziwnego - Monch to raper naprawdę nieprzeciętny.
Liryczny kolos, który zdaniem wielu Amerykanów docenić może w pełni tylko ten, kto angielski (oficjalny i potoczny) zna naprawdę wybitnie. Niesamowicie charyzmatyczny zawodnik z potężnym, ciętym flow.
Już dziś do słuchaczy trafia "R.E.K.S." czyli trzecie studyjne wydawnictwo naszego niedawnego gościa z obozu ShowOff. Rhythmatic Eternal King Supreme został tym razem wsparty przez takich producentów jak Preemo, Pete Rock, Fizzy Womack, Alchemist, Statik Selektah, Nottz czy Hi-Tek co zwiastuje naprawdę konkretnie brzmiący materiał.
Z okazji premiery Reks wypuścił też kolejny klip, nakręcony do numeru "Cigarettes" z lirycznym i producenckim udziałem Lil Fame'a.
Dlaczego: Jeden z największych pozytywnych wykrętów na polskiej scenie znów atakuje. "Król Waza znał się na zabawie, rozejrzał się i osiadł w Warszawie" - gliwicki ziombel wciąż w formie, która skutecznie powinna poprawić wam humor.
Dlaczego: - Bo bystrość i obserwacyjna celność Pezeta wytworzyły tu świetny portret pokoleniowy "pierwszego wolnego pokolenia, skażonego PRL-em". Osadzone na jak zwykle dopracowanym w szczegółach bicie Noona gorzkie i trzeźwe spojrzenie na niekoniecznie trzeźwe społeczeństwo. Z najlepszej moim zdaniem płyty dekady pochodzi też najlepszy singiel minionego dziesięciolecia. (M)
- "Nie Jestem Dawno" to jeden z moich ulubionych numerów warszawskiego duetu, ale wyjątkowość "Szóstego Zmysłu" jest niepodważalna. O sile tego singla może dowieść to jak wiele osób zgodziłoby się z określeniem "głos pokolenia". Laurka wystawiona rodzinnemu krajowi - celnie, brutalnie i mocnym głosem... Dla mnie żywa historia polskiego rapu. (D)
PS. Mamy nadzieję, że podobał się wam nasz nietypowy sposób prezentacji singli dekady i że poznaliście/przypomnieliście sobie dzięki niemu trochę klasycznych hitów. W końcu w tym wszystkim najważniejsze nie są miejsca a dobra muzyka - tej natomiast mieliście przez ostatni miesiąc pod dostatkiem. Staraliśmy się ograniczyć do 3 singli jednego artysty i jednego numeru z płyty, po to by zaprezentować jak najwięcej wartych uwagi postaci i jak najlepiej oddać różnorodność i poziom rapu XXI wieku, który naprawdę jest wyższy niż niektórzy twierdzą.
Dlaczego: Wyciek mieliśmy wcześniej, teraz jest i pełna oficjalna wersja klipu do radiowego singla promującego "Rolling Papers". Klipu, w którym mimo odjechanej fryzury Wiza największą uwagę i tak przyciąga Cassie.
Dlaczego: - Ten numer dla mnie jest jak instruktaż "jak zostać legendą hip-hopu". Równowaga treści i formy, pełne emocjonalne zaangażowanie we flow, tekst w typie tych na które stać tylko lirycznych mistrzów... Nic nie jest lepsze od "One Mic". Dyskusję można toczyć w kwestii czy coś jest mu równe. (D)
- Bo Nas potrzebował tylko jednego mikrofonu, by zrobić coś ponadczasowego, czego ząb czasu nie będzie w stanie nadkruszyć chyba nigdy. Narastające napięcie, ostry i mocny przekaz, wyrzucanie z siebie całej złości na świat i ukazanie do czego może służyć rap... Największy rapowy singiel minionej dekady. (M)
Dlaczego: - Dzieło monumentalne, misternie poskładane w swojej wielowątkowości i z pewnością wymagające wielu godzin przemyśleń. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do raperskich skillsów Sokoła, powinien na nowo zdefiniować sobie pojęcie "skills". Kapitalny głos opowiada jeden z tych storytellingów, które zaczęły żyć własnym życiem. Największą wartością "Każdy Ponad Każdym" jest jednak i zawsze będzie to, że jest podparte bardzo wnikliwą i niestety celną obserwacją. (D)
- Bo to moim zdaniem najlepszy storytelling w polskim rapie. Świetnie rozkminiony, rozpisany, wielowątkowy, jednak spięty jedną wspólną klamrą i nawinięty tak, że trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy. Natomiast przekaz zamiast się zdezaktualizować chyba jeszcze zyskał na celności, bo era internetu w pełni odsłoniła mentalność opisywaną przez Sokoła (M)
Shellerini feat. DonGuralesko - Wstań I Idź (2011)
Dlaczego: Kolejny singiel z zaskakująco dobrze radzącego sobie na listach OLiS "PDG Gawrosza" (w ostatnim notowaniu 10 miejsce). Tym razem Shellera wsparł Gural a w efekcie dostajemy jeden z ciekawszych numerów z płyty.
Dlaczego: - Bo w numerach takich jak ten naprawdę łatwo się zatracić. Film o własnym życiu Eminem wzmocnił kawałkiem, w którym wyrzuca z siebie całą złość, niepewność i strach poprzedzający stanięcie przed jedną jedyną życiową szansą. W "Lose Yourself" ciężko dostrzec jakiekolwiek wady - to track perfekcyjny i jeden z najlepszych i najmocniejszych rapowych motywatorów, pomagających sięgać po swoje. (M)
- Można marudzić na to, że Slim Shady to głupkowate alter ego, które pozwala Eminemowi zarabiać miliony dolarów, że Dre wygrzebał go bo tak mu podpowiedzieli spece od marketingu, że jego bity są robione na jedno kopyto... Potem włączasz ten numer i nie masz wątpliwości, że mówisz o jednym z największych MC's w historii i czujesz satysfakcję, że mogłeś śledzić jego poczynania za swojego życia. Trzeba być straszną marudą, żeby przyczepić się do "Lose Yourself". (D)
- Bo premiera "Premiery narobiła naprawdę sporego zamieszania. Bit Whitehouse'ów wgniatał w fotel, styl Wall-E'go intrygował i porywał a Gural zmiatał z powierzchni, rzucając prawdopodobnie najmocniejszą w tamtym momencie zwrotkę w polskim rapie. Minimalnie przed "Peryferiami". (M)
- Choć subiektywnie wstawiłbym tu kochane pierwszą i największą miłością "Peryferie" to znaczenie "Wrocławskiej Premiery" jako pierwszego singla z "Kastanietów" każe znaleźć dla niej miejsce w trójce. Pianinkowy wjazd bitu za każdym razem wzbudza dumę i uznanie dla WhiteHouse'u, a sposób w jaki jadą obaj różni od siebie, ale kapitalnie uzupełniający się MC's... Poezja. Tak się podnosi poprzeczkę dla swojego gatunku. (D)
Masz dosyć muzycznej papki z TV? Popkiller wyeliminuje wszystkie szumy i pozwoli skupić się na tym, co w muzyce naprawdę wartościowe. Zaserwujemy Ci najlepsze piosenki, teledyski, recenzje płyt i newsy z branży hip-hopowej. Wykonawcy ze świata hip-hopu opowiedzą w wywiadach o swoich planach na koncerty i festiwale hip-hopowe. Na Popkillerze znajdziesz to wszystko, my piszemy konkretnie o muzyce.
Popkiller.pl nie odpowiada za treści słowne i wizualne w utworach audio i video prezentowanych na łamach serwisu, a udostępnionych przez wydawców fonograficznych i samych artystów. Nagrania te są prezentowane ze względu na ich walor newsowy i nie przedstawiają stanowiska Popkiller.pl.