Rzadko słyszy się o dobrych imprezach w Krakowie. Zwłaszcza, jeżeli są to imprezy hip-hopowe. Tam, gdzie wychodzi się na pole, można spokojnie trafić na konkretne wixy pulsujące w rytmie elektroniki, wędrując dalej poprzez jazzowe eventy, na napuszonych koncertach w filharmonii kończąc. Wiem, bo sam wychodzę na pole i doskonale zdaję sobie sprawę, że gustując w muzyce z amerykańskich ulic, trzeba liczyć się z tym, że na co najmniej przyzwoity koncert trzeba przejechać trzysta kilometrów do pewnego miejsca, gdzie nikt nigdy na pole nie wyjdzie, chociaż nikt nie widzi nic złego w tym, żeby wybrać się na imprezę do Stodoły, albo do wszystkim znanej Stajni.
Mimo wszystko, raz do roku zdarza się, że nie muszę nigdzie wyjeżdżać. W okresie "przedkempowym", na przełomie lipca i sierpnia, jak co roku, dzięki Ajkowi, który zasługuje na wielkie pochwały, bo robi to od pięciu lat, odbywa się Before Party Hip Hop Kempu.











Jeden jest weteranem i nowojorską ikoną, mającą na koncie masę klasyków. Drugi to młody gniewny, dopiero wspinający się po szczeblach rapkariery. 






















