Przesyłka polecana

Przesyłka polecana

dodano: 2019-02-04 15:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 8)

W ostatni piątek światło dzienne ujrzała długo oczekiwana, finalna dwunasta płyta kalifornijskiego duetu People Under The Stairs zatytułowana "Sincerely, The P". W listopadzie 1/2 grupy - MC i producent Thes One - ogłosił zakończenie kariery muzycznej, zapowiadając również ostatni krążek w duecie ze swoim wieloletnim kompanem Double K. Panowie rozstają się w zgodzie, a powodem decyzji była wycieńczająca jednak przez lata droga, którą obrali PUTS - praktycznie pełna niezależność, z dala od dużych wytwórni, co z jednej strony pozwoliło im zachować esencję twórczości oraz szczerość w muzyce, ale z drugiej mocno odbiło się na życiu prywatnym obu Panów. Droga "DYI" (Do It Yourself) to bowiem nie tylko nagrania utworów, ale i wypuszczanie płyt, promocja, booking tras koncertowych, wysyłka płyt - pełen pakiet.

Tyle tematem wstępu do PUTS - ale nie o ich historii w dzisiejszym, premierowym odcinku "Przesyłki Polecanej". Ja osobiście na muzykę PUTS po raz pierwszy natrafiłem wiele lat temu przekopując amerykańskie blogi z podziemnym rapem i znajdując ich debiutancki krążek z 1998 roku "The Next Step". Pamiętam, że brzmienie przypadło mi do gustu, a płytki słuchało się bardzo przyjemnie, ale wtedy jeszcze zakupy internetowe nie były aż tak rozwinięte a płyty PUTS ciężko było znależć w Polsce, więc finalnie gdzieś tam po odsłuchu na słuchawkach o duecie zapomniałem... 

dodano: 2019-02-03 20:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 16)

Moja muzyczna przygoda z hip-hopem zaczeła się w roku 2000 - erze, kiedy żeby poznać artystę i album, trzeba było nabyć fizyczny nośnik - na ogół po zachęcających singlach latających w radiu lub TV (pozdrówki MTVBase!). Raz była to kaseta, raz płyta CD (zdecydowanie droższe niż kasety także bywał to luksus), a raz lepszej lub gorszej jakości bootleg bądź płyta przegrana od znajomego. Wymienianie się płytami i przegrywanie na CD-r'ki też było na porządku dziennym, a "żywotność" albumów była zdecydowanie dłuższa niż obecnie. Płyty nie wychodziły codziennie, a kiedy już dorwało się nowe dzieło ulubione artysty, pozostawało ono w boomboxie/discmanie czy walkmanie przez długie tygodnie lub miesiące... No dobra, może brzmię trochę jak dinozaur z tymi wspominkami z kategorii "za moich czasów". Ale to były piękne lata!

Nie to, żeby teraz również nie było pięknie - pod wieloma względami obecnie fani muzyki mają lepiej - dostęp do niemal wszystkich płyt, jakich można sobie zażyczyć, jest w ogromnym stopniu ułatwiony a wiele klasyków i nowości mamy na wyciągnięcie ręki. Parę kliknięć i pełen album ląduje na Twojej playliście streamingowej, bądź od razu na telefonie do słuchania nawet w trybie offline - cudo technologii! Ale czy w tej pogoni za sprawdzaniem wszystkich nowych wydawnictw muzyka nie stała się dla nas swego rodzaju kulturalnym "fast foodem"? Szybki dostęp, szybka konsumpcja i po paru dniach - cytując Jay-Z - "on to the next one", bo nagłówki portali i tablice fejsbukowe zalewa już kolejny świeży album - no a przecież trzeba być na bieżąco, żeby móc udzielać się w dyskusjach, czyż nie?

Strony