Czy The Weeknd to final boss koncertów muzycznych? - relacja
Jego występ na Narodowym w 2023 to najlepszy koncert z jakichś 1-2 tysięcy, na których byłem w życiu (obok Lauryn Hill). Nie wiem czy wczorajszy był lepszy, bo to taki poziom, że ciężko porównywać, ale wiem jedno - nie umiem sobie wyobrazić kto w kwestii jakości, skali i wyczucia mógłby przebić to, co na koncertach wyrabia The Weeknd. Chyba tylko Michael Jackson, ale jego już nie usłyszymy. To wielki spektakl, w którym wszystko dowiezione jest 10/10.
- Fenomenalny głos i perfekcyjne wykonanie, wszystkie partie wyśpiewane czysto i samodzielnie, bez chałturzenia z podbijaniem wokalu z taśmy. A rolę chórków pełniła publika znająca wszystkie teksty.
- Potężny katalog 15 lat hitów, oryginalnych i trendsetterskich, łączących mainstreamową moc z alternatywnym podejściem
- Ogromny rozmach produkcyjny, scena na całej długości stadionu, światła, ognie, podbicie muzyki feerią barw i bodźców z każdej strony. A zarazem… brak cyrku, przaśności i przykrywania atrakcjami muzycznych braków.
- Luz i radość z kontaktu z publiką, śpiewanie razem z ludźmi i co chwilę mina jakby właśnie miał „time of my life”.
To ostatnia trasa The Weeknd po ostatniej płycie The Weeknd - od tej pory Abel Tesfaye zaczyna nowy etap i będzie grał pod swoim nazwiskiem. Nie wiem jak może wyglądać ta dalsza twórczość, ale ten finałowy odcinek trzeba było zobaczyć.
Organizatorem koncertu było Live Nation Polska
zdjęcie u góry: Getty Images & Live Nation (04.08., PGE Narodowy)
video na dole: Mateusz Natali


























