Czarny HiFi "Niedopowiedzenia" - recenzja
Gdyby Czarny miał taki kaprys, wcale nie musiałby się specjalnie napracować nad swoją producentką, żeby ta odniosła sukces. Zaprosiłby Małolata do nagrania sequela "Kto wrócił na osiedle", Hades z Dioxem daliby mu "Kontroluję majka 2", a na deser Eldo napisałby kontynuację "Spaceru" - i gotowe. Na szczęście kaprysu takiego nie miał, dzięki czemu "Niedopowiedzenia" zaskakują. Czym?
Przede wszystkim bogactwem, spójnością i określoną wizją, która została zrealizowana od C do Y. Czarny fantastycznie potrafił połączyć pozornie odległe od siebie brzmienia w jedną, arcysmaczną całość. Album rozpoczyna świetnie dysponowany Pezet na klasycznie samplowanym podkładzie, który płynnie przechodzi w zbasowane, podchodzące pod niespokojny dubstep "Walter Erviti". Następnie pozytywny powiew reagge wnoszą Grizzulah i Cheeba, by w kolejnym numerze - instrumentalnym "Grasshopper" - nadworny producent HiFi Bandy chwycił za nastrojowe smyczki. I nic tu się ze sobą nie kłóci. Proporcje zostały odpowiednio zachowane, a brud, melancholia i miejski charakter bezbłędnie ze soba współgrają. Zamykająca płytę "Żółta kokarda" z doskonałą zwrotką Hadesa jest tego najlepszym dowodem.
Cieszy również, że to producent, a nie zaproszeni goście odgrywa tu pierwszoplanową rolę. I to pomimo tego, że chociażby ciężko nie przyznać racji VNM-owi, który twierdzi, że "Nie ściągniesz mnie na dół" to najlepsze, co w tym roku nagrał. Bo nie idzie o to, że MCs nawinęłi zwrotki na odwal się, tylko Czarnego w takiej formie po prostu ciężko przebić. Analogiczny przypadek jak "Dobra Częstotliwość" Praktika - również w kwestii rozbudowanych, przemyślanych aranżacji i równowagi pomiędzy instrumentalnymi kompozycjami i numerami, w których udzielają się raperzy (oraz DJ-e: Kebs, Panda, Deszczu - niskie ukłony).
Nie jest to łatwy album. Nie jest to album na jeden pobieżny odsłuch. Nie jest to też album, w którym VNM i Diox zanucili udane refreny. Na to ostatnie jednak spokojnie można przymknąć oko, po czym wziąć słuchawki, wyjść w tę jesienną szarugę na spacer i poświęcić "Niedpowiedzeniom" niecałą godzinę. To jedna z przyjemniejszych niecałych godzin, które od stycznia spotkały rodzimy hip-hop (będący zresztą, jak mówi sam Czarny, tylko punktem wyjścia do eksperymentów z innymi gatunkami). Pięć.