Oficjalny Chrzest Popkillera - relacja nr 1

kategorie: Hip-Hop/Rap, News, Relacje
dodano: 2010-09-26 19:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 15)
Wow, spodziewałem się, że będzie grubo, ale nie że aż tak. Frekwencyjnie mega zaskoczyliście nas na plus, zapełniając praktycznie Fresha. Atmosfera była naprawdę świetna a nasz (i wasz!) Popkiller został godnie ochrzczony.

Wystarczy powiedzieć, że każdy tak bardzo chciał grać dla was dłużej, że koncerty zamiast o 1:00 skończyły się po 3:00 a niespodziankami udało nam się dosłownie was zasypać.

Już chwilę po 21 zaczęliście schodzić się do klubu a my mieliśmy przeczucie, że impreza uda się naprawdę dobrze. Z koncertami poczekaliśmy do 23, by nasi bydgoscy goście z B.O.K. zagrali dla odpowiednio dużej ilości osób. Nie myśleliśmy jednak, że dla aż takiej! Tyle ludzi nie było na Slaughterhouse, Devinie, Twiście... Podobno nie było też na ostatnim charytatywnym koncercie Zip Składu. Wszystko to sprawiło, że biorąc mikrofony w garść patrzyliśmy na salę z podziwem, zajawką i uczuciem "zrobiliśmy to". Pierwszy support, pod sceną tłumy a grający w Stolicy po raz pierwszy Bisz z ekipą skutecznie wynegocjowali u nas zagranie 20kilku minut zamiast 15. Zresztą nie oni jedni - każdy zajarany atmosferą panującą we Freshu starał się delikatnie przedłużyć swój występ, co zresztą ciężko było mieć im za złe. Zanim na scenę wyszli BOK'owcy ruszyliśmy z zapowiadanymi niespodziankami - w publikę poleciały podpisane płyty B.O.K. i świeżutkie mixtape'y Hubsona, który dał nam na ten cel aż 10 sztuk.

W przerwach między kolejnymi występami zaopatrzyliśmy szczęśliwców także w inne patronowane przez nas krążki - Gurala, Wdowy, TeTrisa, Młodego M czy Ciry a na koniec poleciała w tłum ostatnia z 20 istniejących popkillerowych koszulek, która nam została (ciekaw jestem w czyje ręce trafiła). Niespodzianki nie ograniczyły się tylko do tego - w trakcie koncertu Soboty krótki występ z przedpremierowym materiałem zaliczył Medium, który postanowił zostać w Warszawie dzień dłużej niż tylko na imprezę Vienia i bez problemu zgodził się nawinąć parę numerów. Natomiast między supportami a główną częścią koncertową całkiem spontanicznie powstał krótki freestyle'owy jam, w którym udział wzięli Procent, Solar, najświeższy nabytek Alkopoligamii - Theodor oraz ja. Po nim usłyszeliśmy "Alkoholizm" Hasta, który wprowadził nas w występ Jota i dalsze koncerty.

A propos koncertów - jedność w różnorodności. Mimo tego, że wykonawcy prezentowali całkiem różne style to każdy odpowiednio rozgrzał publikę. Refleksyjny styl Bisza, Energia i "ogień" Siwersa z Tomikiem, sceniczna pewność Flinta, naturalny luz Jota, klasyczny vibe Zeusa, szalona mainstreamowa jazda Soboty i cięta nawijka Pyskatego. Różni raperzy, różni słuchacze, różne pokolenia - jeden rap i jeden świetny melanż. Energia krążyła tam jak szalona, nakręcając wszystkich coraz bardziej z minuty na minutę. Propsy i uwagi od czytelników (także tych obecnych i widocznych na scenie), nieustający hałas i entuzjazm oraz wszechobecny spontan. W efekcie ze sztywnego harmonogramu została tylko kolejność koncertów, Theo jako świeży alkopoligamista puścił w tłum flaszkę, zamiast przerwy dla DJ-a Wuera usłyszeć można było wolne style, ja nie mogłem się powstrzymać, by nie pohype'ować trochę Soboty przez część występu a publice mimo późnej godziny wciąż nie było dość, bo po zakończeniu szalonego koncertu Pyska (kończonego bez koszulki, na scenie pełnej lodu od wódki) wywołali jeszcze Siwersa i Tomiko, którzy tytułowym trackiem z nadchodzącego albumu doskonale podsumowali całościowy obraz imprezy. To naprawdę był ogień!

Marzyło nam się przywołać klimat starych rapowych imprez, w których dominowała zabawa bez podziałów, na scenie pojawiali się także niezaproszeni (i nieopłaceni) goście wspierający spontanicznie ziomów a MC z różnych miast łapali wspólny język, wzajemnie słuchając swoich koncertów i bawiąc się na nich doskonale. Wydaje mi się, że choć po części się to udało a wielka w tym zasługa także wykonawców (wszystkich!), którzy słysząc od nas o pomyśle i planowanej obsadzie zareagowali mega pozytywnie, otwierając się z miejsca na nasze sugestie czy propozycje i chcąc po prostu uczestniczyć w popkillerowych chrzcinach. Tylko dzięki temu mogliśmy zrobić to tak grubo i za tak niską cenę.

Dzięki za przybycie i za uczestnictwo, wasza frekwencja, zajawka i wsparcie dla naszych działań to wielki kop na rozpęd, potwierdzenie tego, że warto i że idziemy w dobrym kierunku. Tak jak nawinąłem na jamie - "Jeśli tak wygląda chrzest, to co będzie na urodzinach?" Sam boję się o tym myśleć, ale mogę zagwarantować, że jeszcze niejednokrotnie zaskoczymy was, a zarazem samych siebie. Wielka piona!
xxx
Było bardzo dobrze :D Jaram sie Biszem, Jotem i Zeusem zwłaszcza :) Hypeman Jot'a rozjebał system. Pompa niesamowita i ten rzut w publike hahaha :D
nie no
Zajebisty melanż i koncerty tylko szkoda, że Sobota żenadę odwalił z tymi Teddy boysami. Świeczka.
himan
o co chodzi z Teddy Boysami ?
...
najświeższy nabytek Alkopoligamii - Theodor co kurwa?! jesli to prawda to kurwa mac, zal mi tej wytworni
?
Wlasnie, o co chodzi z TB?
maciej z południa
dobra impreza, generalnie wszyscy oprócz jota na plus. no i bez przesady z tą frekwencją. na devinie było o wiele więcej osób ziom. 5
Mateusz Natali
Na Devinie na Kempie może tak ;) Na tym freshowym na moje oko było wyraźnie mniej, choć i tak zaskoczyłem się wtedy pozytywnie frekwencją.
Dymitr
Co do frekwencji na Devinie - tam było więcej ludzi niż na którymkolwiek wykonawcy na chrzcie, ale łącznie na chrzcie było więcej niż na Devinie. Zresztą Mateusz powinieneś już dysponować oficjalnymi statystykami od szefów klubu, nie?
oho
Chodzi o to z TB, że propsowanie takich ludzi ze sceny i to jeszcze pare razy jest buractwem. Też mnie to zraziło nieźle.
Wkat
Zeus i Jot to takie hip hopowe popierdółki bez ikry, bez talentu, szkoda gadać...
siararadek
up. Chyba drwisz. Jot jak dla mnie to nadzieja polskiej rap sceny.
#34
do Wkat: haha tak Zeus bez ikry... Kurwa tak publika szalała na Zeusie, że inny wykonawcy wyszli z kanciapy i z zazdrością oglądali występ. Nie mówiąc już o Sobocie, tej Renie i głąbach z tb
blessweed
czekamy na video dla nieobecnych,oraz recenzje vienia,i slonia bo odjebali panowie cos dobrego.szczegolnie demonologia. do roboty panowie !
maciej z południa
jot najsłabszy koncert, mam nadzieję, że tylko z winy odsłuchów. materiał generalnie przedstawiał się bardzo bardzo zachęcająco. zeus zajebisty koncert, szybko, jeden po drugim kawałek, najlepszy całego wieczoru. na sobote i te pacjentke to ja już za poważnym człowiekiem jestem, żeby się z tego, nawet śmiać.
gosc
Moze ktos powiedzec wiecej na temat Mediuma i jego płyty, bo na prawde wielu ludzi na nią czeka....

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>