Żyt Toster "Pięć Miejsc Po Przecinku" - przedpremierowa recenzja

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2012-08-16 16:00 przez: Krystian Krupiński (komentarze: 11)
Chłopak o najbardziej zakręconej ksywce w polskim rapie wypuszcza płytę. I to pod egidą Aptaun Records. Będąc jednym z ASów i podopiecznym Pyskatego ten jednak żali się na niej, że. jest w cieniu, stoi w długiej kolejce po respekt i wciąż nie zna go Twoja panna. Cóż, w takim razie najwyższy czas zapoznać.

Tytuł "Pięć Miejsc Po Przecinku" sugeruje, że Żyt Toster chce przedstawić się nam jako jednostka stojąca gdzieś z boku, na marginesie rapgry i nie tylko. I faktycznie - raper opowiada nam, jak to nie ogarnia do końca życia, pracy i hajsu, zaniedbuje wiele spraw, jak drażnią go absurdy codzienności (świetna singlowa "Infolinia"), zakłamane, "zamaskowane" społeczeństwo i jak wpienia go telewizyjno-radiowa papka. Dodaje jednak, że sam nie wyświetla się niepytany i doskonale zna swoje miejsce w szeregu. Przed ukończeniem albumu, znając pokrótce genezę tytułu miałem niemałe obawy, że zapowiada się kolejna płyta typu "tamten rok miał być moim", co do Żytunia akurat... średnio pasuje. Na szczęście nic takiego nie ma tu miejsca. Co prawda 'żytowego' humoru mogłoby być o wiele więcej, ale najwyraźniej raper postawił tu na nieco inne rozwiązania, no i najważniejsze, że tego technicznego, energicznego rapu w wykonaniu Tostera nie zabrakło. W końcu na tak osobisto-sentymentalne koncepty w stylu szefa Aptaun jest póki co za wcześnie i dobrze, że raper ma tego świadomość.

W porównaniu do "Rap od Kuchni", suwalczanin zaliczył ogromny progres. Okiełznał swoje flow, głos już tak nie odjeżdża w te skrzeczące zaciąganie, no i doszlifował technikę. Na bicie potrafi już zadomowić się na dobre, gęsto nawarstwia rymy i swoją stylówką bez wątpienia wyróżnia się w tłumie nowych twarzy na scenie (a te wszystkie porównania do Łony i innych można wsadzić między bajki). Gdzieś usłyszałem, że siła dzisiejszych debiutantów tkwi rzekomo w tym, że "mówią o życiu swojego pokolenia". Na razie nie wiadomo, jak to się ma w rzeczywistości do tego głośniejszego ostatnimi czasy oblicza młodej fali, ale zapewniam, że do "Pięć Miejsc Po Przecinku" to stwierdzenie pasuje akurat idealnie, jakkolwiek banalnie by nie brzmiało. Żytowi zaleciłbym tylko, żeby jeszcze bardziej starał się unikać standardowego podejścia do tematów (a dobrych pomysłów mu nie brakuje, choćby "Dziennik"), a będzie jeszcze lepiej.

Bardzo jestem rad z tego, że Aptaun dba o ten hip-hop, który brzmi prawdziwie. hip-hopowo. Jeśli w polskich bitach zaczyna brakować Ci porządnego, oldschoolowego klimatu, winylowego brudu i tego funkowo-soulowego posmaku, to jest to rzecz właśnie dla Ciebie. Wizytówką niech będzie obecność Galusa - autora ubiegłorocznej, rewelacyjnej solówki Hadesa, czy równie udanego projektu "Futura". Na jego falach - samplowania w stu procentach z winyla - nadaje jego kolega z Olecka SB, który za jakiś czas wydaje u Pei swoją płytę producencką. Bangera dał Kazet, wciąż nie wychodzi z formy PTK, a i bardzo dobrze zaprezentowali się też Wallcut, S-back i Eigus. Z kolei o umiejętnościach Wezyra słyszałem baaaardzo dużo pochlebnych słów i koniec końców sprawdziło się to. połowicznie. Poza świetnym "Jeszcze raz" za każdym razem czegoś mi w jego bitach brakowało, choć na pewno nie można powiedzieć, że są one złe, czy nawet średnie. Osobnym przypadkiem jest "Possecut", który wprawił mnie w małą konsternację - nie wiem, czy to może było takie założenie, by to brzmiało jak spontaniczna nawijka ziomków przy piwie na domowym sprzęcie, zwłaszcza że numer kończy się innym, znacznie lepszym podkładem. Mimo że nawet zaintrygowało mnie szaleństwo Bonny'ego Larmesa przy popełnianiu tego bitu, to jego brzmienie znacznie odstaje od reszty i trąci małą amatorką.

Pozostając przy najbardziej rzucającym się w oczy numerze na trackliście, trzeba wspomnieć o gościach. Cóż, pod tym względem "Possecut" również rozczarował. Wypadło to trochę jak taka popisówka na siłę kilku młodych raperów, jak to oni fajnie przyspieszają, rzucają wielokrotnymi i... "my robimy to tak" - niby wszystko fajnie, ale chyba nie o to w tym chodzi. No mnie to nie przekonało. Zdecydowanie lepiej pod względem gościnek wypada wspominkowe "Jeszcze raz" z Disetem, Huczem i Rakiem, z kolei Supermleko (a byłem pewny, że w kwestii ksywek już mnie nic nie zdziwi) pokazał, co znaczy nienachalny popis skillsów. Podobnie jak PeeRZet, choć tutaj akurat trochę żałuję, że Przemek jak na siebie pojechał... jakoś tak mniej "punchline'owo". Średnio udał się storytelling w "Tanich draniach", co tylko potwierdza, że wszystko to, co może być ewentualnie słabsze na tej płycie, następuje dopiero pod jej koniec.

Cytując tytułowy numer, niby to pięć miejsc po przecinku, a jednak "słowa zawsze wyjdą na pierwszy plan". Żyt pokazał, co potrafi i swoje zadanie wykonał należycie. Pozostaje teraz tylko obserwować - czy pierwszemu produktowi marki Aptaun Support rynek pozwoli się zakurzyć, zapomnieć i zginąć w odmętach rapowego piekła zapomnienia, czy może ostateczny wynik będzie lepszy, chociażby o to jedno miejsce po przecinku do przodu, by następny krążek nie miał już tego wydźwięku niedocenienia? Ja doceniam, wystawiam czwórkę z plusem za świeżość i klimat, a jedyne co mi pozostaje, to kibicować dalej - bo skoro sam szef Aptaun mówi, że będą ludzie z młodego, to coś w tym musi być.

XXL
"Bardzo jestem rad z tego, że Aptaun dba o ten hip-hop, który brzmi prawdziwie. hip-hopowo. Jeśli w polskich bitach zaczyna brakować Ci porządnego, oldschoolowego klimatu, winylowego brudu i tego funkowo-soulowego posmaku, to jest to rzecz właśnie dla Ciebie. " "Ja doceniam, wystawiam czwórkę z plusem za świeżość" BEKA
Kudel
Dobry materiał, Propsuje!
spokojasne
tornister na propsie
Anonim
płyta zamówiona, wypromujcie chłopaka bo to perełka
Anonim
Podbijam XXL, BEKA W CHUJ, jak można coś takiego powiedzieć, jak większość sceny tak brzmi?
QWE123
W ogóle ten recenzent to jakiś gamoń
bujaka
a kawałek "zmiana gry" recenzent przesłuchał pewnie raz, przemek rozjebał technicznie i to jeden z lepszych kawałków.
Alczas
zeby wiedziec o czym pojechal Przemek PRZ, musisz byc z Krakowa :)
bekson
Czekałem na tą płytę, niestety się zawiodłem. Te teksty o zmienianiu rap gry stają się nudne już, no kurwa ile można, co drugi typ tak gada, po nim się tego nie spodziewałem. Jednak podobieństwo do Łony czasami nie daje spokoju i nie da się słuchać tego. Kurwa a tak dobrze się zapowiadało. PeeRZet dał radę ale potrafi lepiej.
źą
dobry materiał.
wu
dla mnie extra. props

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>