Jeśli kilka lat temu ktoś powiedziałby, że usłyszę kiedyś Rakima na bicie Swizz Beatza, pewnie zaśmiałbym mu się w twarz. Nawet, kiedy uwzględnię to jak dalekie jest mi ocenianie muzyki w tak prostych kategoriach jak "Rakim się sprzedał i robi muzykę z plastikowymi popproducentami". Stało się jednak - w nowym numerze Swizzy'ego zatytułowanym "King Tut" pojawia się nie kto inny jak Master.Jak prezentuje się tego typu niecodzienne połączenie i co powstało w wyniku skrzyżowania tak różnych przecież muzycznych fascynacji tych gentlemanów?





































