Gedz domyka trylogię - 5 wniosków z odsłuchu "Anatemy"

recenzja
dodano: 2024-01-26 13:00 przez: Bartłomiej Woynicz (komentarze: 2)

Dziesięciolecie na legalnej scenie Gedz przypieczętowuje domknięciem trylogii, na którą składają się poprzednie albumy "Bohema", "Stamina" oraz wydana właśnie "Anatema". Krążek opiera się na spajającym całość koncepcie / muzycznym manifeście "w którym Gedz wciela się w rolę buntownika przeciwko obowiązującym normom i wartościom mainstreamu (...) zwracając przy tym uwagę jak ważne jest dbanie o zdrowie psychiczne". 45 minut materiału zawartego w 13 trackach powstawało ostatnie 3 lata i faktycznie słychać, że materiał jest pieczołowicie dopieszczony. Mieliśmy okazję osłuchać się z nim przedpremierowo, dziś mamy więc dla Was garść refleksji.

Produkcja dowiozła

Jak można się było spodziewać za muzykę na "Anatemie" odpowiada duet 808bros, czyli sam Gedz wespół z LOAA/Odysem. Bardzo często wspomaga ich PJ Cake, a w poszczególnych trackach także Skytech, DJ Taek, Kosa, Sher7ock, SHDØW, SVDOMINIK i @atutowy. Pośród raczej trapowego środowiska - które, co warto podkreślić, stara się nie wchodzić w przesadnie wytarte koleiny - znalazło się miejsce na dwa numery w niezwykle ostatnio modnym, silnie mainstreamowym stylu "acoustic guitar". Pierwszy to "Błękitna Krew", z ciekawym zabiegiem akcentowania na ostatnią sylabę, drugi w bardziej elektrycznym anturażu to "Głupie pomysły" z ostatnią gościnną zwrotką Quebonafide. Intrygująco, bo bardzo dojrzale prezentuje się bit do "Nie wiem", w którym maczał palce Miroff. Mamy tu bardzo oszczędną, wolno płynącą produkcję opartą na chłodnych padach i biciem na rimshotcie, a rozmazany klimat potęgują przefiltrowane wielościeżki wokalu. Podmuchy hip-house'u podkręconego zakwaszonymi sythami niczym z repertuaru Caribou czy Four Teta prezentuje "Abonament", ale silnie elektroniczny charakter wychodzący odważnie poza schematy hiphopowe odnajdziemy też w "Amon".

Depresja

Temat zmagania się z problemami psychicznymi oraz podkreślanie wagi psychoterapii w tej walce pojawia się w twórczości rodzimych raperów/raperek coraz częściej, by wspomnieć dla przykładu Gibbsa, VNM-a, Young Leosię, Pezeta czy Aviego. Otwarte rapowanie np. o depresji zdecydowane przyczynia się do zdejmowania społecznego tabu z tej tematyki. Do grona raperów przyznających się otwarcie do zmagania się z coraz częściej śmiertelną chorobą należy też Gedz, a wątek depresji pojawia się tutaj w kolejnych utworach. Choć może nie ma tu rozbudowanej rozkminy w temacie, a raczej wypływa ona w poszczególnych wersach różnych kawałków, to pojawia się za to regularnie, przez co generuje wrażenie pewnego wątku przewodniego. Przykładowo rezydent Trójmiasta rzuca "niech depresja gryzie piach, to ostatni raz jak krzyczę k**wie tak, ale skrzywdziła wielu z nas", "ze mną średnio, raz na tydzień są myśli o śmierci", "pewnie sam nie wiesz kim jesteś, pewnie hodujesz depresję", czy "Nowy Rok, nowe trupy pod falowcem".

Kto tak pięknie śpiewa?

Gedziula jako jeden z pierwszych zaczął nad Wisłą kreatywnie i "z głową" korzystać z autotune'a, a na przestrzeni lat zwykł kojarzyć się jako raper o dużej muzykalności i talencie do formowana niesztampowych melodii, często w oparciu o ten efekt. Na nowym longplay'u mamy kolejne potwierdzenie tych tez. Maksymalnie podkręcenie efektu w falsecie dostajemy na finał ("Amon"), ale już wcześniej mamy próbkę oryginalnego dialogu z samym sobą "(Abonament"). Oczywiśce twórca "Bali" potrafi też odpuścić efekty i po prostu zaśpiewać jak w "Undo": "Znów wieje Halny, w Twój kręgosłup moralny". Nawet jak treść któregoś z refrenów wypada stosunkowo miałko ("A8 Freestyle", "Roger Moore"), to jednak nie można zaprzeczyć - jest to podane z melodycznym smakiem i zgodnie z zasadami wokalnej kuchni. Poza eksperymentowaniem w sferze wokalnej Gedz wielokrotnie kombinuje też ze swoim flow, że w jednym utworze niekiedy można odnieść wrażenie gościnnego udziału kogoś drugiego. A poza Quebo rymuje na płycie tylko Miszel.

Najlepsze momenty

Singlowy "Nonsens" to wierzchołek całego longplay'a. Tu wszystko się zgadza. Chłodny, nostalgiczny bit generalnie ciągnie do przodu, ale przez pomysłowy aranż wprowadza zwolnienia, pauzy, zawieszenia, a przede wszystkim bridge, który pełni tu rolę małego refrenu z wersem "Chcesz pogadać o nastrojach, ale wszędzie widzisz wrogów, jakbyś pykał w "Battle Royale". Poza tym tytułowe słowo jest w tracku swego rodzaju figurą retoryczną, pojawiającą się cyklicznie i nadającą znaczenie dla kolejnych wersów. Gedz w tym numerze to prawdziwy Michael Phelps pływania na bicie, zwalnia, przyspiesza, hashtaguje, sylabizuje, konkluduje ("w kraju, w którym męczą fobie, a mordę wyciera się Bogiem i godłem, dzieli nas to co było mostem, jaka jest cena za postęp?"), ale wszystko to jest osadzone w produkcji niczym odlew w brązie. Wisienką na torcie, a zarazem kulminacyjnym momentem uwalniającym emocje i napięcia jest katarktyczny refren. Tutaj Gedz znów wchodzi w buty zdolnego wokalisty. Melodia głosu splata się z osobną melodią graną przez gitarę, a słowa odbijają się echem - efekt piorunujący.

Drugim highlightem albumu jest "Know How", które po prostu totalnie miażdży pod jakim by kątem na nie nie spojrzeć. Bangerowość produkcji napędza klasycznie skrojony sampel z pasażu granego przez skrzypce oraz potężne bomby basów spuszczane przez precyzyjnie ponitowane szalunki perkusji. Track bardzo umiejętnie buduje napięcie, by eksplodować w wieńczącym refrenie, w którym pasma wypełniają kolejne zagęszczenia zwłaszcza w sektorze basów i hi-hatów. Połączenie dwóch szkół produkcji ujeżdża wychowanek Malborka głównie przez wyluzowane bragga.

Podsumowanie 

"Anatema" to z pewnością udane domknięcie bardzo dobrej trylogii albumów. 13 numerów jest zawieszone na dość równym poziomie, tracki sprawnie kroczą w dół tracklisty, z jednej strony ukazując nieprzesadną różnorodność, a z drugiej nie wychodząc też za bardzo spoza nurtu stylistycznego jaki ciągnie krążek. Gedziula ponownie udowodnił, że zarówno jako raper jak i producent jest prawdziwą bestią kreatywności. Pomimo, że na krążku można znaleźć płycizny, czy nawet momenty cringe'owe ("poszła na piercing, przebili jej błonę - pop**rdolone"), to nie będzie przesadą już dziś przyznać Gedzowi nominację do grona kandydatów na płytę roku.

Tagi: 

WielkiBu
Niezła płytka i faktycznie sporo kawałków siada w opór, melodyjne fajnie wszystko siedzi, bitowo też bardzo dobrze, tekstowo jest w opór dobrze choć jak zresztą slusznie autor artykułu zauważył zdarzają się pewne płytsze momenty, ale za to inne wersy jak są poskładane to głowa mała, rymy często nieszablonowe, flow to jest to co zawsze wyróżniało Gedze na polskiej scenie i facet nadal to ma. W ogóle ciekawą tematykę i różnorodną porusza Gedz w kawałkach od żelaznej kopuły Hamasu, przez to jak "młode wilki robią Au bo chodzi o złoto im" aż po wersy o "autach na tyłach plebanii"
Ojezu
Tj, rozumiem ze autor mogl po prostu nie uslyszec, bo rzeczywiscie gedz bawi sie wokalem, zmienia jego ton, uzywa mocno tego autotunea, ale cholera xD w nonsensie refren nawija Kosa i gedz, wiec gosci ktorzy udzielili sie wokalnie jest trzech, a nie dwoch, niezly fackup

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>